Temat
mnie nie dotyczy bo nie mam i nie planuje dzieci Ale znam historie
ludzi , którzy się na ten krok zdecydowali. I nie zaluja. Bo dzieci
chorują płaczą i sprawiają kłopoty często
Bardzo dobra książka, pomaga uświadomić sobie jak trudno
podjąć decyzję o adopcji i jak ciężko zmagać się z
konsekwencjami tej decyzji każdego dnia.
Opowiedziane historie pokazują, że problemy, cierpienia i
kłopoty rodziców nie kończą się z dniem, kiedy przywożą
upragnione dziecko do domu, ale że od tamtej chwili pomagają
swojemu dziecku nieść ciężar porzucenia, niejednokrotnie
tragicznych przeżyć, czy chorób, którymi dziecko to zostało
obarczone. Należy pamiętać, że najczęściej nikt o to dziecko
się nie troszczył, nawet jeśli zostało adoptowane jako niemowlę,
a fakt ten odbije się na jego życiu prędzej czy później,
Adopcja to nie koniec dramatów rodziców adopcyjnych, matki i
samego dziecka, to po prostu moment, w którym te ludzkie cierpienia
łączą się. To dopiero początek. Dlatego polecam wszystkim,
którzy mysla o tym by dać szanse na normalność małemu
człowiekowi
K
Kolska
Opowieści
o adopcjach
niedziela, 5 stycznia 2020
poniedziałek, 23 grudnia 2019
Afryka
Heban to zbiór reportaży, pocztówek, wspomnień z
licznych podróży autora do Afryki.
niemalże mieszkał na czarnym Kontynencie przez kilka lat swego życia, w
krótkimi przerwami. Począwszy od 1958 roku, przez niemalże czterdzieści lat,
zabiera nas w szaloną podróż po najbardziej niegościnnym, zranionym i
niezbadanym wciąż kontynencie naszego globu, po miejscach, gdzie według wszelkich
prawideł sztuki człowiek nie powinien móc żyć.
Gdzie jeden tyran zastępuje drugiego. Gdzie rasizm jest t samo silny jak
nienawiść Czarnego do Czarnego. Do miejsc pięknych. Do miejsc strasznych. Do
dżungli. Na pustynię. W góry. W dzielnicę biedoty i do miast.
Kazdy kraj to wyjątkowy twór, tak jak na to zasługują, z odrębną historią, z inną mentalnością, innymi problemami. O życiu w Afryce nie pisze sloganami, pisze państwami. Teraz wiem, że apartheid, który kojarzy się nam z RPA, powstał w Liberii. I że Liberia sama w sobie powstała w celu umieszczenia w niej wyzwolonych amerykańskich niewolników. Że głód w Sudanie nie bierze się z braku jedzenia, tylko z absurdalnej polityki społecznej. Jakie były przyczyny, a nie tylko skutki rzezi w Ruandzie. I setek innych rzeczy, które do tej pory pozostawały dla mnie białą plamą na mapie historii Afryki.
Kapuściński nie tylko raportuje. Nie tracąc nic z dziennikarskiej rzeczowości, operuję pięknym językiem, przenosi żar, duchotę, strach i adrenalinę na karty książki, więc nie tylko czytamy o Afryce; jesteśmy w Afryce. Można było przeczytać Heban w dwa dni. Ale po co? Kiedy można delektować się tą podróżą, współodczuwać ją, i po zamknięciu na długo pozostać pod jej wpływem
czwartek, 12 grudnia 2019
Nie lubie fantastyki
Władzę
znacznie łatwiej jest zdobyć niż ją utrzymać. Zwłaszcza kiedy
sprawuje się ją stojąc w cieniu osoby, którą posadziło się na
tronie, a która nie jest szczególnie skora do współpracy.
Minęło
już pięć miesięcy od kiedy Jude podstępem włożyła koronę na
głowę Cardana. Głowę księcia, którego nienawidziła, ale który
niespodziewanie stał się jedyną szansą na zrealizowanie jej
planu. Cardan przysiągł Jude posłuszeństwo przez rok i dzień,
ale nie ma zamiaru ułatwiać jej choćby minuty z szybko kurczącego
się czasu. Z okrutnego księcia stał się naprawdę złym królem,
ale jego kaprysy, są tylko jednym z wielu zmartwień Jude. Czy
śmiertelna dziewczyna będzie potrafiła poprowadzić sieć intryg
i kłamstw w świecie mrocznych i podstępnych elfów? Czy zapanuje
nad wybrykami nowego króla, a także swojego serca, które
niespodziewanie zaczyna się buntować?
Jude
nie jest bohaterką, która siedzi cicho i tańczy jak jej zagrają.
Nie jest postacią, która biernie czeka na dalszy ciąg swojej
własnej opowieści, ale z prawdziwą przyjemnością płynie pod
prąd i sama pisze kolejne akapity, nierzadko zamieniając atrament
na krew. Aż miło czytać o tak zadziornej i twardo stąpającej po
ziemi bohaterce. Podziwiam tą dziewczynę, jej upór w dążeniu do
wyznaczonego celu, zaciekłość i waleczność, ale także
skłonność do ciągłego przesuwania granic, tak że w końcu
praktycznie przestają istnieć. Imponuje mi jej ambicja, by piąć
się ciągle w górę i znaczyć coraz więcej, mimo, że walczy o
stanowisko w świecie, do którego nie należy. Jako śmiertelniczka
wśród elfowego ludu, nie ma lekko, ale nic nie jest w stanie jej
powstrzymać przed dążeniem do wyznaczonego celu. Jednak kiedy
machina chciwości zostanie wprawiona w ruch naprawdę ciężko ją
zatrzymać. I choć nie ma nic złego w byciu ambitnym, może to
doprowadzić do zguby, jeśli zapragnie się więcej, niż można
unieść na swych barkach
czwartek, 14 listopada 2019
DEBIUTY
Późna
jesień 1986, w małym nadmorskim miasteczku, Przeradowie zostają
odnalezione zwłoki dziewczyny, Reginy Wieczorek. Została uduszona,
a jej ciało ktoś porzucił w niewielkiej zatoczce nad morzem.
Milicja szybko identyfikuje sprawcę – to chłopak zabitej, którego
rodzice dziewczyny nie akceptowali, bo wywodził się z niezamożnego
środowiska. Sytuacja komplikuje się, gdy na komisariat zgłasza się
tajemniczy mężczyzna, nieposiadający żadnych dokumentów, a
przedstawiający się jako Jan Kowalski i przyznaje do zabicia
Reginy. Co gorsza wspomina również o innych dokonanych przez siebie
przestępstwach, o których nikt do tej pory nie miał pojęcia.
Starszy sierżant Krzysztof Igielski będzie miał twardy orzech do
zgryzienia, żeby rozwikłać tę sprawę. Z pewnością nie pomoże
mu to, że w miasteczku mieszka dopiero od pięciu lat, a ludzie w
ogóle nie są zbyt ufnie nastawieni wobec milicji…
.
Bo w miasteczku coś się dzieje. Coś co umyka bystrym oczom
milicjanta i jego trzeźwemu umysłowi. Ktoś udusił Reginę, to
pewne, ale działo się tu jeszcze coś, o czym mieszkańcy wolą
milczeć. A towarzyszyła temu mgła, wrześniowy mrok i deszcz. Czy
milicjant zdoła do siebie przekonać miejscowych na tyle, by wyznali
mu prawdę? Małe społeczności są hermetyczne, mają swoje
tajemnice, które trudno przeniknąć, złamać zmowę milczenia.
Ciężko zabija się w małym miasteczku, gdzie wszystcy znają, ale
jeszcze trudniej prowadzi się tutaj dochodzenie.
Gdy
Jan Kowalski pojawia się na posterunku, gdzie czterdziestojednoletni
Igielski, nudzący się na nocnym dyżurze w okropny deszczowy
listopadowy wieczór powtarza słówka z języka francuskiego, miałam
wrażenie, że oglądam kadr z „Czystej formalności” Giuseppe
Tornatore. Choć oczywiście tam fabuła poszła w innym kierunku, to
obraz pewnej dziwności i nierealności sytuacji był podobny. Z czym
przyjdzie się zmierzyć Krzysztofowi Igielskiemu? Z czystym złem,
które żyje w ludziach i tylko czeka na moment, żeby się ujawnić?
A może rozwiązanie zagadki jest banalne, tylko umyka się uważnemu
obserwatorowi, który dał się zwieść na manowce? Czytelnik błądzi
wśród wskazówek, ale ta wycieczka daje mu wiele satysfakcji.
Obcowanie z kryminalną prozą Anny Kańtoch to pasjonująca
przygoda.
Bo
jest to po prostu dobrze napisana książka – świetnym językiem,
ze znakomicie poprowadzonymi dialogami. Postaci także są
intrygujące – Igielski wymyka się schematowi „zmęczonego
gliny”. Owszem trochę rozczarował się życiem, a w jego
biografii jest również bolesna zadra związana z matką, ale to
człowiek przede wszystkim niejednoznaczny. Niby bardzo racjonalny, a
jednak potrafi zrobić coś dziwnego, np. wymyślić sobie urojoną
rodzinę. Czy to nie dziwne? Ciekawą bohaterką jest także
samozwańcza pomocnica sierżanta (o której roli w dochodzeniu
milicjant długo nie ma pojęcia), koleżanka zmarłej Reginy, Pola
Filipiak, córka właścicielki małego pensjonatu. Choć stosunki
Reginy z Polą były raczej skomplikowane, dziewczyna bardzo angażuje
się w prywatne dochodzenie w sprawie śmierci koleżanki. A punktem
wyjścia są tutaj pamiątki po zmarłej, które otrzymała w
prezencie od jej matki…
A KANTOCH
POKUTA
A KANTOCH
POKUTA
poniedziałek, 21 października 2019
Doktorzy
Kiedyś chciałam być lekarzem potem prawnikiem. Też sztuka wyzwolona. Boje się niestety widoku krwi i igieł. pozostało mi czytanie kryminałów i o lekarzach
Adam Kay, dawniej lekarz, opisał swoją drogę zawodową i okoliczności, które doprowadziły go do rezygnacji z tej pięknej profesji. Podczas lektury niejednokrotnie śmiałam się głośno z opisywanych przez niego sytuacji, z którymi miał do czynienia na izbie przyjęć, czy w poradni, ale i wzruszałam przy szczególnie trudnych przypadkach. Jeszcze raz przekonałam się, że praca lekarza to zajęcie wymagające wielkich poświęceń, siły psychicznej (a w wypadku położnika i fizycznej), determinująca całe życie osoby, która ją wykonuje. Jednak sposób, w jaki autor opowiada o swoich przeżyciach jest wielce zabawny, a wisienką na torcie są serwowane czytelnikowi przypisy, dotyczące terminów medycznych lub zasad funkcjonowania brytyjskiego systemu opieki zdrowotnej. Epilog i wystosowany przez autora list otwarty do ministra zdrowia chwytają za serce, a cała książka powoduje, że mój szacunek dla wykonawców tego zawodu wzrósł niewyobrażalnie ( a ulga spowodowana tym, że odpowiednio wcześnie zarzuciłam pomysł studiowania medycyny jest ogromna!). Polecam pacjentom, lekarzom (o ile znajdą czas), a przede wszystkim parom planującym zostanie rodzicami.
Adam Kay, dawniej lekarz, opisał swoją drogę zawodową i okoliczności, które doprowadziły go do rezygnacji z tej pięknej profesji. Podczas lektury niejednokrotnie śmiałam się głośno z opisywanych przez niego sytuacji, z którymi miał do czynienia na izbie przyjęć, czy w poradni, ale i wzruszałam przy szczególnie trudnych przypadkach. Jeszcze raz przekonałam się, że praca lekarza to zajęcie wymagające wielkich poświęceń, siły psychicznej (a w wypadku położnika i fizycznej), determinująca całe życie osoby, która ją wykonuje. Jednak sposób, w jaki autor opowiada o swoich przeżyciach jest wielce zabawny, a wisienką na torcie są serwowane czytelnikowi przypisy, dotyczące terminów medycznych lub zasad funkcjonowania brytyjskiego systemu opieki zdrowotnej. Epilog i wystosowany przez autora list otwarty do ministra zdrowia chwytają za serce, a cała książka powoduje, że mój szacunek dla wykonawców tego zawodu wzrósł niewyobrażalnie ( a ulga spowodowana tym, że odpowiednio wcześnie zarzuciłam pomysł studiowania medycyny jest ogromna!). Polecam pacjentom, lekarzom (o ile znajdą czas), a przede wszystkim parom planującym zostanie rodzicami.
sobota, 5 października 2019
Lotnisko
Nienawiść od pierwszego
wejrzenia. Spotkanie na lotnisku,
wspólny lot, kolejne przypadkowe natknięcia na tę drugą osobę. Uczucie wybucha
między nimi z siłą tysiąca słońc. Uczucie które budzi ich oboje z pewnego
rodzaju letargu w jakim tkwili. Każde w swoim kokonie, każde za murem
wzniesionym z innych powodów.
Oboje zranieni,
skrzywdzeni przez bliskich, ale oboje jednocześnie silni i pragnący żyć pełnią
życia.
Spotykają siebie i
dzieje się magia.
To gorąca opowieść,
choć na natłok scen rodem z filmów dla dorosłych nie można narzekać. Jest ich
naprawdę akurat. To też opowieść o sile kobiety po przejściach i jej walce o
siebie. Ava to naprawdę wzór. Mało, że radzi sobie z tym co zdarzyło się przed
laty to jeszcze nie traci w tym wszystkim radości życia.
To że pakuje się w tą
przyjaźń (a wcześniej wrogość) z korzyściami… Któż by ją winił, mając okazję
mieć takiego Szkota Sukinkota?
Liczę też, że Samanta
Young nie poskąpi nam dalszego tomu, bo materiał ma. Już nie o Calebie i Avie
ale… A zresztą, przekonajcie się sami ;)
Do
diabla z milością
S
YOUNG
.
piątek, 20 września 2019
Odnalezc siebie
Nie
trzeba być gwiazdą wielkiego ekranu, by prowadzić życie pełne
niespodzianek i nieustannie być w biegu.
Wanda
to pięćdziesięciodwuletnia kobieta – babcia, matka, wdowa,
córka, przyjaciółka, restauratorka. Wszystkie te role stara się
pogodzić, w każdej z tych ról stara się być dla najbliższych
osób wsparciem. Dla trzyletniej Poli jest nie tylko babcią, ale też
prawną opiekunką, do której dziewczynka zwraca się „mamo",
bo biologicznej matki nie zna. Kobieta pomaga przy niespełna
dwuletnich bliźniętach starszej córki, Asi, której małżeństwo
się rozpada. Wspiera syna, Łukasza, który wiąże się z kobietą
starszą od chłopaka o pokolenie. Pragnie nawiązać kontakt z
Kasią, młodszą córką, która zachodzi w drugą ciążę, a która
wciąż nie potrafi ułożyć sobie rodzinnego życia z nowym
mężczyzną i pierwszą córką, Polą. Jest jeszcze chora matka,
która niepokoi Wandę swoimi humorami. Jest przyjaciółka Mirka i
kuzynka Giga – kobiety, których związki uczuciowe również do
najłatwiejszych nie należą. Jest wreszcie Wiktor – wspólnik z
restauracji, który dzieli z kobietą problemy związane z
prowadzeniem lokalu.
Wanda,
ostoja spokoju i głos rozsądku, stanowi centrum powieści. To wokół
niej, a także dzięki niej wiele spraw może się w książce
rozegrać, to przy jej pomocy wiele rzeczy może dojść do skutku.
Wanda musi sprostać nie tylko swoim domowym obowiązkom czy opiece
nad Polą, ale wspiera także swoje dorosłe dzieci, wysłuchuje
przyjaciółek, załatwia matce operację.
Autorka
nie unika też trudnych, bolesnych tematów. przede
wszystkim historia małej Poli, która – owszem – otrzymuje aż
nadto miłości ze strony babci i wszystkich cioć oraz wujków, ale
nie pamięta o niej najważniejsza osoba – jej matka. Anna
Karpińska nie unika tematu śmierci, chorób, rozstań czy bolesnych
powrotów do przeszłości. Wszystko to jest przecież elementem
naszej codzienności. I jak w normalnym życiu nie możemy o tych
tematach zapomnieć, tak w powieści autorka próbuje nas chociaż
trochę z nimi oswoić.
Książka
Anny Karpińskiej daje nadzieję i pokazuje, że nie trzeba
rezygnować ze szczęścia bliskich i że nigdy nie jest za późno
na to, by walczyć o własne marzenia
Subskrybuj:
Posty (Atom)