niedziela, 5 stycznia 2020

Bociany przylatuja zima

Temat mnie nie dotyczy bo nie mam i nie planuje dzieci Ale znam historie ludzi , którzy się na ten krok zdecydowali. I nie zaluja. Bo dzieci chorują płaczą i sprawiają kłopoty często

Bardzo dobra książka, pomaga uświadomić sobie jak trudno podjąć decyzję o adopcji i jak ciężko zmagać się z konsekwencjami tej decyzji każdego dnia.

Opowiedziane historie pokazują, że problemy, cierpienia i kłopoty rodziców nie kończą się z dniem, kiedy przywożą upragnione dziecko do domu, ale że od tamtej chwili pomagają swojemu dziecku nieść ciężar porzucenia, niejednokrotnie tragicznych przeżyć, czy chorób, którymi dziecko to zostało obarczone. Należy pamiętać, że najczęściej nikt o to dziecko się nie troszczył, nawet jeśli zostało adoptowane jako niemowlę, a fakt ten odbije się na jego życiu prędzej czy później,

Adopcja to nie koniec dramatów rodziców adopcyjnych, matki i samego dziecka, to po prostu moment, w którym te ludzkie cierpienia łączą się. To dopiero początek. Dlatego polecam wszystkim, którzy mysla o tym by dać szanse na normalność małemu człowiekowi



K Kolska

Opowieści o adopcjach


poniedziałek, 23 grudnia 2019

Afryka



Heban to zbiór reportaży, pocztówek, wspomnień z licznych podróży autora do Afryki.  niemalże mieszkał na czarnym Kontynencie przez kilka lat swego życia, w krótkimi przerwami. Począwszy od 1958 roku, przez niemalże czterdzieści lat, zabiera nas w szaloną podróż po najbardziej niegościnnym, zranionym i niezbadanym wciąż kontynencie naszego globu, po miejscach, gdzie według wszelkich prawideł sztuki człowiek nie powinien móc żyć.  Gdzie jeden tyran zastępuje drugiego. Gdzie rasizm jest t samo silny jak nienawiść Czarnego do Czarnego. Do miejsc pięknych. Do miejsc strasznych. Do dżungli. Na pustynię. W góry. W dzielnicę biedoty i do miast.

Kazdy kraj to wyjątkowy twór, tak jak na to zasługują, z odrębną historią, z inną mentalnością, innymi problemami. O życiu w Afryce nie pisze sloganami, pisze państwami. Teraz wiem, że apartheid, który kojarzy się nam z RPA, powstał w Liberii. I że Liberia sama w sobie powstała w celu umieszczenia w niej wyzwolonych amerykańskich niewolników. Że głód w Sudanie nie bierze się z braku jedzenia, tylko z absurdalnej polityki społecznej. Jakie były przyczyny, a nie tylko skutki rzezi w Ruandzie. I setek innych rzeczy, które do tej pory pozostawały dla mnie białą plamą na mapie historii Afryki. 

Kapuściński nie tylko raportuje. Nie tracąc nic z dziennikarskiej rzeczowości, operuję pięknym językiem, przenosi żar, duchotę, strach i adrenalinę na karty książki, więc nie tylko czytamy o Afryce; jesteśmy w Afryce. Można było przeczytać Heban w dwa dni. Ale po co? Kiedy można delektować się tą podróżą, współodczuwać ją, i po zamknięciu na długo pozostać pod jej wpływem

czwartek, 12 grudnia 2019

Nie lubie fantastyki


    Władzę znacznie łatwiej jest zdobyć niż ją utrzymać. Zwłaszcza kiedy sprawuje się ją stojąc w cieniu osoby, którą posadziło się na tronie, a która nie jest szczególnie skora do współpracy. 

    Minęło już pięć miesięcy od kiedy Jude podstępem włożyła koronę na głowę Cardana. Głowę księcia, którego nienawidziła, ale który niespodziewanie stał się jedyną szansą na zrealizowanie jej planu. Cardan przysiągł Jude posłuszeństwo przez rok i dzień, ale nie ma zamiaru ułatwiać jej choćby minuty z szybko kurczącego się czasu. Z okrutnego księcia stał się naprawdę złym królem, ale jego kaprysy, są tylko jednym z wielu zmartwień Jude. Czy śmiertelna dziewczyna będzie potrafiła poprowadzić sieć intryg i kłamstw w świecie mrocznych i podstępnych elfów? Czy zapanuje nad wybrykami nowego króla, a także swojego serca, które niespodziewanie zaczyna się buntować?

    Jude nie jest bohaterką, która siedzi cicho i tańczy jak jej zagrają. Nie jest postacią, która biernie czeka na dalszy ciąg swojej własnej opowieści, ale z prawdziwą przyjemnością płynie pod prąd i sama pisze kolejne akapity, nierzadko zamieniając atrament na krew. Aż miło czytać o tak zadziornej i twardo stąpającej po ziemi bohaterce. Podziwiam tą dziewczynę, jej upór w dążeniu do wyznaczonego celu, zaciekłość i waleczność, ale także skłonność do ciągłego przesuwania granic, tak że w końcu praktycznie przestają istnieć. Imponuje mi jej ambicja, by piąć się ciągle w górę i znaczyć coraz więcej, mimo, że walczy o stanowisko w świecie, do którego nie należy. Jako śmiertelniczka wśród elfowego ludu, nie ma lekko, ale nic nie jest w stanie jej powstrzymać przed dążeniem do wyznaczonego celu. Jednak kiedy machina chciwości zostanie wprawiona w ruch naprawdę ciężko ją zatrzymać. I choć nie ma nic złego w byciu ambitnym, może to doprowadzić do zguby, jeśli zapragnie się więcej, niż można unieść na swych barkach


czwartek, 14 listopada 2019

DEBIUTY

Późna jesień 1986, w małym nadmorskim miasteczku, Przeradowie zostają odnalezione zwłoki dziewczyny, Reginy Wieczorek. Została uduszona, a jej ciało ktoś porzucił w niewielkiej zatoczce nad morzem. Milicja szybko identyfikuje sprawcę – to chłopak zabitej, którego rodzice dziewczyny nie akceptowali, bo wywodził się z niezamożnego środowiska. Sytuacja komplikuje się, gdy na komisariat zgłasza się tajemniczy mężczyzna, nieposiadający żadnych dokumentów, a przedstawiający się jako Jan Kowalski i przyznaje do zabicia Reginy. Co gorsza wspomina również o innych dokonanych przez siebie przestępstwach, o których nikt do tej pory nie miał pojęcia. Starszy sierżant Krzysztof Igielski będzie miał twardy orzech do zgryzienia, żeby rozwikłać tę sprawę. Z pewnością nie pomoże mu to, że w miasteczku mieszka dopiero od pięciu lat, a ludzie w ogóle nie są zbyt ufnie nastawieni wobec milicji…

. Bo w miasteczku coś się dzieje. Coś co umyka bystrym oczom milicjanta i jego trzeźwemu umysłowi. Ktoś udusił Reginę, to pewne, ale działo się tu jeszcze coś, o czym mieszkańcy wolą milczeć. A towarzyszyła temu mgła, wrześniowy mrok i deszcz. Czy milicjant zdoła do siebie przekonać miejscowych na tyle, by wyznali mu prawdę? Małe społeczności są hermetyczne, mają swoje tajemnice, które trudno przeniknąć, złamać zmowę milczenia. Ciężko zabija się w małym miasteczku, gdzie wszystcy znają, ale jeszcze trudniej prowadzi się tutaj dochodzenie.

Gdy Jan Kowalski pojawia się na posterunku, gdzie czterdziestojednoletni Igielski, nudzący się na nocnym dyżurze w okropny deszczowy listopadowy wieczór powtarza słówka z języka francuskiego, miałam wrażenie, że oglądam kadr z „Czystej formalności” Giuseppe Tornatore. Choć oczywiście tam fabuła poszła w innym kierunku, to obraz pewnej dziwności i nierealności sytuacji był podobny. Z czym przyjdzie się zmierzyć Krzysztofowi Igielskiemu? Z czystym złem, które żyje w ludziach i tylko czeka na moment, żeby się ujawnić? A może rozwiązanie zagadki jest banalne, tylko umyka się uważnemu obserwatorowi, który dał się zwieść na manowce? Czytelnik błądzi wśród wskazówek, ale ta wycieczka daje mu wiele satysfakcji. Obcowanie z kryminalną prozą Anny Kańtoch to pasjonująca przygoda.

Bo jest to po prostu dobrze napisana książka – świetnym językiem, ze znakomicie poprowadzonymi dialogami. Postaci także są intrygujące – Igielski wymyka się schematowi „zmęczonego gliny”. Owszem trochę rozczarował się życiem, a w jego biografii jest również bolesna zadra związana z matką, ale to człowiek przede wszystkim niejednoznaczny. Niby bardzo racjonalny, a jednak potrafi zrobić coś dziwnego, np. wymyślić sobie urojoną rodzinę. Czy to nie dziwne? Ciekawą bohaterką jest także samozwańcza pomocnica sierżanta (o której roli w dochodzeniu milicjant długo nie ma pojęcia), koleżanka zmarłej Reginy, Pola Filipiak, córka właścicielki małego pensjonatu. Choć stosunki Reginy z Polą były raczej skomplikowane, dziewczyna bardzo angażuje się w prywatne dochodzenie w sprawie śmierci koleżanki. A punktem wyjścia są tutaj pamiątki po zmarłej, które otrzymała w prezencie od jej matki…
A KANTOCH
POKUTA


poniedziałek, 21 października 2019

Doktorzy

Kiedyś chciałam być lekarzem potem prawnikiem. Też sztuka wyzwolona. Boje się niestety  widoku krwi i igieł. pozostało mi czytanie kryminałów i o lekarzach 

Adam Kay, dawniej lekarz, opisał swoją drogę zawodową i okoliczności, które doprowadziły go do rezygnacji z tej pięknej profesji. Podczas lektury niejednokrotnie śmiałam się głośno z opisywanych przez niego sytuacji, z którymi miał do czynienia na izbie przyjęć, czy w poradni, ale i wzruszałam przy szczególnie trudnych przypadkach. Jeszcze raz przekonałam się, że praca lekarza to zajęcie wymagające wielkich poświęceń, siły psychicznej (a w wypadku położnika i fizycznej), determinująca całe życie osoby, która ją wykonuje. Jednak sposób, w jaki autor opowiada o swoich przeżyciach jest wielce zabawny, a wisienką na torcie są serwowane czytelnikowi przypisy, dotyczące terminów medycznych lub zasad funkcjonowania brytyjskiego systemu opieki zdrowotnej. Epilog i wystosowany przez autora list otwarty do ministra zdrowia chwytają za serce, a cała książka powoduje, że mój szacunek dla wykonawców tego zawodu wzrósł niewyobrażalnie ( a ulga spowodowana tym, że odpowiednio wcześnie zarzuciłam pomysł studiowania medycyny jest ogromna!). Polecam pacjentom, lekarzom (o ile znajdą czas), a przede wszystkim parom planującym zostanie rodzicami.

sobota, 5 października 2019

Lotnisko

Nienawiść od pierwszego wejrzenia. Spotkanie na lotnisku, wspólny lot, kolejne przypadkowe natknięcia na tę drugą osobę. Uczucie wybucha między nimi z siłą tysiąca słońc. Uczucie które budzi ich oboje z pewnego rodzaju letargu w jakim tkwili. Każde w swoim kokonie, każde za murem wzniesionym z innych powodów.
Oboje zranieni, skrzywdzeni przez bliskich, ale oboje jednocześnie silni i pragnący żyć pełnią życia.
Spotykają siebie i dzieje się magia.
To gorąca opowieść, choć na natłok scen rodem z filmów dla dorosłych nie można narzekać. Jest ich naprawdę akurat. To też opowieść o sile kobiety po przejściach i jej walce o siebie. Ava to naprawdę wzór. Mało, że radzi sobie z tym co zdarzyło się przed laty to jeszcze nie traci w tym wszystkim radości życia. 
To że pakuje się w tą przyjaźń (a wcześniej wrogość) z korzyściami… Któż by ją winił, mając okazję mieć takiego Szkota Sukinkota?
Liczę też, że Samanta Young nie poskąpi nam dalszego tomu, bo materiał ma. Już nie o Calebie i Avie ale… A zresztą, przekonajcie się sami ;)
Do diabla z milością
S YOUNG
 
.
 

piątek, 20 września 2019

Odnalezc siebie

Nie trzeba być gwiazdą wielkiego ekranu, by prowadzić życie pełne niespodzianek i nieustannie być w biegu.
Wanda to pięćdziesięciodwuletnia kobieta – babcia, matka, wdowa, córka, przyjaciółka, restauratorka. Wszystkie te role stara się pogodzić, w każdej z tych ról stara się być dla najbliższych osób wsparciem. Dla trzyletniej Poli jest nie tylko babcią, ale też prawną opiekunką, do której dziewczynka zwraca się „mamo", bo biologicznej matki nie zna. Kobieta pomaga przy niespełna dwuletnich bliźniętach starszej córki, Asi, której małżeństwo się rozpada. Wspiera syna, Łukasza, który wiąże się z kobietą starszą od chłopaka o pokolenie. Pragnie nawiązać kontakt z Kasią, młodszą córką, która zachodzi w drugą ciążę, a która wciąż nie potrafi ułożyć sobie rodzinnego życia z nowym mężczyzną i pierwszą córką, Polą. Jest jeszcze chora matka, która niepokoi Wandę swoimi humorami. Jest przyjaciółka Mirka i kuzynka Giga – kobiety, których związki uczuciowe również do najłatwiejszych nie należą. Jest wreszcie Wiktor – wspólnik z restauracji, który dzieli z kobietą problemy związane z prowadzeniem lokalu.

Wanda, ostoja spokoju i głos rozsądku, stanowi centrum powieści. To wokół niej, a także dzięki niej wiele spraw może się w książce rozegrać, to przy jej pomocy wiele rzeczy może dojść do skutku. Wanda musi sprostać nie tylko swoim domowym obowiązkom czy opiece nad Polą, ale wspiera także swoje dorosłe dzieci, wysłuchuje przyjaciółek, załatwia matce operację.

Autorka nie unika też trudnych, bolesnych tematów.  przede wszystkim historia małej Poli, która – owszem – otrzymuje aż nadto miłości ze strony babci i wszystkich cioć oraz wujków, ale nie pamięta o niej najważniejsza osoba – jej matka. Anna Karpińska nie unika tematu śmierci, chorób, rozstań czy bolesnych powrotów do przeszłości. Wszystko to jest przecież elementem naszej codzienności. I jak w normalnym życiu nie możemy o tych tematach zapomnieć, tak w powieści autorka próbuje nas chociaż trochę z nimi oswoić.

Książka Anny Karpińskiej daje nadzieję i pokazuje, że nie trzeba rezygnować ze szczęścia bliskich i że nigdy nie jest za późno na to, by walczyć o własne marzenia