sobota, 11 lipca 2026

Emilka

 

Emilkę poznajemy w przełomowym momencie jej życia - właśnie umiera jej ojciec i dziewczynka zostaje sierotą. Jej mama nie żyje od dawna, jedynymi krewnymi jest rodzeństwo matki. Rodzina kostyczna, o sztywnych zasadach i o dobrym zapleczu finansowym. Spotkani ciotek i wujów z Emilką jest jednak zderzeniem dwóch światów. Emilka została wychowana w swobodzie, dziko, bez reguł, karcenia, za to otoczona miłością i zrozumieniem. Nowo poznani członkowie rodziny są zgoła inni - krytykują dziecko na każdym kroku w jego obecności, traktują ją jak przedmiot, który należy rozdysponować. Nieświadoma niestosowności swoich zachowań Emilka od razu sprawia złe wrażenie. Na szczęście zostaje zabrana do domu ciotek Elżbiety i Laury, który wydawał się być jej najmniej obcy. I faktycznie Laura to dobra dusza, emocjonalna, która od razu pokochuje dziewczynkę. Elżbieta bardzo długo utrzymuje wiktoriańską fasadę w swojej próbie wychowania Emilki na rozsądną panienkę. Na szczęście na Srebrnym Nowiu mieszka też kuzyn Jimmy, który jest nieco dziwaczny i na swoje dziwactwa może sobie pozwolić. W dzieciństwie z winy Elżbiety wpadł do studni i na skutek urazu jest podobno nieco upośledzony, np. pisze wiersze. Emilka znajduje w nim pokrewną duszę, ponieważ tak jak on kocha naturę, zachwyca się nią, uwielbia poezję i prowadzi pamiętnik, w którym sama tworzy pierwsze wiersze.

Emilka stara się zadowolić swoim zachowaniem surowe wymagania nowej rodziny, ale jej nieokiełznana, fantazyjna natura nie raz wprowadza ją w tarapaty, a rodzina matki nie rozumie zamiłowania do pisania i tworzenia fikcji, uznając że te zainteresowania musiała odziedziczyć po ojcu. Emilka bardzo szybko zakochuje się w urodzie okolicy nowego domu i poznaje przyjaciół - Ilzę, Perry'ego i Tadzia. W kolejnych tomach Montgomery opisuje dorastanie dziewczyny, jej wyjazd do miasta, gdzie kontynuuje naukę, mieszkając u bardzo jej niechętnej ciotki Ruth. Wtedy też coraz bardziej poważnie zaczyna myśleć o pisarstwie, zwłaszcza gdy po raz pierwszy jej wiersze zostaną opublikowane w czasopismach. Wraz z ukończeniem szkoły, Emilka wraca na Srebrny Nów, a jej przyjaciele rozjeżdżają się na studia. Młoda kobieta decyduje poświęcić się pisarstwu, ale jako panna na wydaniu ma sporo innych problemów. Jej miłość z dzieciństwa - Tadzio nie wydaje się być nią zainteresowany, a wszyscy kandydaci do jej ręki są nie do zaakceptowania. Najpoważniejsza jest przyjaźń z Deanem Priestem - przyjacielem jej ojca, którego zna od pierwszego roku zamieszkania na Srebrnym Nowiu i który jest dla niej niekończącą się inspiracją do rozmyślań i źródłem wiedzy. To jedna z najbardziej polaryzujących postaci cyklu. Trudno go polubić, bo jego stosunek do Emilki jest dziwny, czasem wręcz zatrważający - od momentu poznania oplata dziewczynkę siecią, stale sugerując, że należy do niego. Emilka poddaje się tej przyjaźni, Dean traktuje ją poważnie, wspiera w pasjach, pokazuje wielki świat, opowiada o podróżach. Ten związek jednak budzi niepokój, dorosły mężczyzna spędza nad wyraz dużo czasu z dzieckiem, a potem nastolatką.

Montgomery bardzo ciekawie przedstawia charaktery - szczególnie Emilki, Ilzy, Perry'ego, kuzyna Jimmy'ego i ciotki Elżbiety. Dość blado wypada natomiast ciotka Laura oraz Tadzio. Niewiele dowiadujemy się o ich usposobieniu. Zwłaszcza ten ostatni, postać tak ważna, znika wśród innych silnych postaci. Autorka stawia przede wszystkim na wiele niespotkanych wydarzeń i przypadków, które zmieniają bieg akcji. Mimo że daleko wielu tym przygodom do realizmu, to jednak czynią one akcję wartką i zwyczajnie ciekawą. Liczne opisy przyrody, która tak zachwyca romantyczną Emilkę są po prostu piękne - dobór słów, antropomorfizacja wielu zjawisk i ścisłe powiązanie ich z akcją czynią z Wyspy Świętego Edwarda kolejnego bohatera książki. 

To nie jest cykl, który poleciłabym każdemu współczesnemu czytelnikowi. Wiem, że moja córka na pewno by nie strawiła tego stylu, a także zasad, podziału klasowego, roli kobiety w ówczesnych czasach. I mnie ówczesne traktowanie i wychowanie dzieci oraz naiwność Emilki mierziły, ale dla mnie była to raczej nostalgiczna podróż wstecz