Marzenia są po to, żeby je spełniać. ❤️
Jednym z moich jest **jazda konna** – poczuć tę wolność, radość i wyjątkową więź z koniem. 🐎
Drugim marzeniem jest **zobaczyć Paryż** – przejść się uliczkami tego pięknego miasta i zobaczyć Wieżę Eiffla na własne oczy. 🇫🇷
Na co dzień potrzebuję stałej rehabilitacji związanej z MPD.
To nie zawsze jest łatwa droga, ale wierzę, że małe kroki prowadzą do wielkich marzeń. 💪❤️
Koszt realizacji moich marzeń i potrzeb związanych z rehabilitacją, według otrzymanej oferty, wynosi **17 930 zł**.
To dla mnie ogromna kwota, dlatego każda pomoc, nawet najmniejsza, ma ogromne znaczenie. ❤️
Nie chcę, żeby ograniczenia decydowały o tym, o czym mogę marzyć.
Chcę próbować, walczyć i spełniać swoje marzenia – jedno po drugim. ✨
Jeśli możecie mnie wesprzeć, będę ogromnie wdzięczna.
Razem możemy sprawić, że te marzenia staną się rzeczywistością. ❤️
**17 930 zł – tyle potrzeba, by zrobić kolejny krok.** 🙏
🔗 Link do zbiórki:
https://fundacja-sloneczko.pl/zbiorki/turnus-rehabilitacyjny/
#Marzenia #JazdaKonna #Paryż #Rehabilitacja #MPD #Pomoc #MałeKrokiWielkieMarzenia #NiePoddajęSię
---
**Dołącz tę grafikę** (którą właśnie przesłałaś) jako zdjęcie do posta.
sobota, 5 września 2026
Zbiorka
wtorek, 18 sierpnia 2026
Marzenia
Marzenia są po to, żeby je spełniać. ❤️
Jednym z moich jest jazda konna – poczuć tę wolność, radość i wyjątkową więź z koniem. 🐴
Drugim marzeniem jest zobaczyć Paryż – przejść się uliczkami tego pięknego miasta i zobaczyć wieżę Eiffla na własne oczy. 🗼🇫🇷
Na co dzień potrzebuję stałej rehabilitacji związanej z MPD. To nie zawsze jest łatwa droga, ale wierzę, że małe kroki prowadzą do wielkich marzeń. 💪❤️
Koszt realizacji moich marzeń i potrzeb związanych z rehabilitacją, według otrzymanej oferty, wynosi 17 930 zł. To dla mnie ogromna kwota, dlatego każda pomoc, nawet najmniejsza, ma ogromne znaczenie. ❤️
Nie chcę, żeby ograniczenia decydowały o tym, o czym mogę marzyć. Chcę próbować, walczyć i spełniać swoje marzenia – jedno po drugim. ✨
Jeśli możecie mnie wesprzeć, będę ogromnie wdzięczna. Razem możemy sprawić, że te marzenia staną się rzeczywistością. ❤️
17 930 zł – tyle potrzeba, by zrobić kolejny krok. 🙏
https://fundacja-sloneczko.pl/zbiorki/turnus-rehabilitacyjny/
sobota, 15 sierpnia 2026
Scheda
„Scheda” to jeden z tych skandynawskich seriali, które zaczynają się pozornie niewinnie, a z czasem coraz mocniej wciągają widza w skomplikowaną sieć rodzinnych konfliktów. To nie jest typowy kryminał, lecz przede wszystkim dramat rodzinny o pieniądzach, dziedziczeniu, tajemnicach i konsekwencjach decyzji podejmowanych przez poprzednie pokolenia.
Punktem wyjścia jest śmierć znanej artystki Veroniki Grønnegaard. Jej czworo dzieci musi zmierzyć się z pozostawionym przez nią majątkiem, ale szybko okazuje się, że największym problemem nie jest sam spadek. Rodzina odkrywa kolejne sekrety, a dawne konflikty zaczynają wpływać na życie wszystkich bohaterów.
Największą zaletą serialu są postacie. Nie ma tutaj prostego podziału na dobrych i złych. Bohaterowie podejmują egoistyczne, czasem irracjonalne decyzje, ale zazwyczaj mają ku nim swoje powody. Dzięki temu rodzinne konflikty są znacznie bardziej wiarygodne niż w typowych serialowych sagach. Z każdym kolejnym odcinkiem coraz lepiej rozumiemy, dlaczego poszczególne osoby zachowują się właśnie tak, a nie inaczej.
„Scheda” bardzo dobrze pokazuje również, że dziedziczymy po rodzinie nie tylko pieniądze czy nieruchomości, ale również traumy, ambicje, uzależnienia, poczucie winy i nierozwiązane konflikty. W tym sensie tytuł jest wyjątkowo trafny.
Na plus działa także skandynawski sposób prowadzenia narracji. Serial nie spieszy się. Zamiast nieustannie podkręcać akcję, pozwala obserwować bohaterów i stopniowo odsłaniać kolejne elementy rodzinnej układanki. Dla jednych będzie to ogromna zaleta, dla innych — zwłaszcza przy pierwszych odcinkach — powód do znużenia.
Największą wadą jest właśnie tempo. Niektóre wątki rozwijają się bardzo długo, a część decyzji bohaterów może irytować. Serial wymaga cierpliwości, ale wynagradza ją coraz bardziej złożoną historią.
Warto też podkreślić, że „Scheda” pokazuje Danię z zupełnie innej strony niż popularne skandynawskie kryminały. Nie ma tutaj przede wszystkim śledztwa i kolejnych trupów. Zamiast tego jest rodzina, która rozpada się pod ciężarem własnej przeszłości.
Ocena: 8,5/10
To bardzo dobry serial obyczajowy z mocnym psychologicznym fundamentem. Najlepiej sprawdzi się u widzów, którzy lubią „Sukcesję”, rodzinne sagi i skandynawskie dramaty, w których najważniejsza jest psychologia bohaterów.
Jeżeli ktoś oczekuje szybkiego kryminału, może się rozczarować. Jeżeli jednak lubi obserwować, jak pieniądze, tajemnice i rodzinne relacje powoli niszczą ludzi — „Scheda” zdecydowanie zasługuje na uwagę.
Co ciekawe, serial zdobył 12 nagród i 3 nominacje, a polski Filmweb odnotowuje dla niego ocenę około 7,4/10.
czwartek, 13 sierpnia 2026
Oto ja
Chcę wrócić do swoich marzeń ❤️
Mam na imię Katarzyna, mam 45 lat i od urodzenia choruję na mózgowe porażenie dziecięce. Każdego dnia mierzę się z ograniczeniami, ale nie chcę, żeby to one decydowały o tym, co jeszcze mogę osiągnąć.
Rehabilitacja jest dla mnie ogromnie ważna. Dzięki niej walczę o utrzymanie sprawności, większą samodzielność i możliwość realizowania swoich marzeń.
Jednym z moich największych marzeń jest wrócić do jazdy konnej 🐴❤️. To coś, co daje mi ogromną radość i poczucie wolności. Chciałabym również zobaczyć Paryż 🇫🇷 — miejsce, o którym marzę i które chciałabym kiedyś odwiedzić.
Prowadzę też swojego bloga, na którym dzielę się swoim życiem, doświadczeniami, codziennością i tym, że mimo przeciwności warto walczyć o swoje marzenia.
Żeby móc dalej walczyć o sprawność i realizować te marzenia, potrzebuję regularnej rehabilitacji i specjalistycznych turnusów. Niestety ich koszt jest dla mnie bardzo dużym obciążeniem.
Dlatego proszę Was o wsparcie mojej zbiórki. ❤️
Każda złotówka, każde udostępnienie i każde dobre słowo mają dla mnie ogromne znaczenie.
🔗 Moja zbiórka:
https://fundacja-sloneczko.pl/zbiorki/turnus-rehabilitacyjny/
Chcę nadal walczyć. Chcę być bardziej samodzielna. Chcę wrócić do konia. 🐴
I chcę kiedyś stanąć pod Wieżą Eiffla i powiedzieć: „Udało mi się”. 🗼❤️
Dziękuję, że jesteście ze mną. ❤️
#MojeMarzenia #Rehabilitacja #JazdaKonna #Paryż #MPD #MózgowePorażenieDziecięce #Niepełnosprawność #WalczęOMarzenia #Pomagamy #RazemMożemyWięcej
sobota, 8 sierpnia 2026
Wyjatkowo nie polecam
„Dziedzictwo” autorstwa Ann Patchett to wielowymiarowa powieść obyczajowa, która udowadnia, że jedno pozornie nieistotne wydarzenie może zmienić życie wielu ludzi na długie lata. Autorka przedstawia historię dwóch rodzin, których losy splatają się w wyniku jednego pocałunku podczas rodzinnego przyjęcia. Z tego prostego punktu wyjścia tworzy rozległą sagę obejmującą kilkadziesiąt lat życia bohaterów.
Największym atutem książki jest doskonale skonstruowana psychologia postaci. Ann Patchett nie dzieli bohaterów na dobrych i złych – każdy z nich popełnia błędy, kieruje się emocjami i próbuje odnaleźć własne szczęście. Dzięki temu czytelnik nie ocenia ich jednoznacznie, lecz stara się zrozumieć motywy ich decyzji. Szczególnie interesujące jest ukazanie wpływu wyborów rodziców na dzieci, które przez całe życie muszą mierzyć się z konsekwencjami wydarzeń, na które nie miały żadnego wpływu.
Narracja prowadzona jest w nielinearny sposób. Autorka swobodnie przeskakuje między kolejnymi okresami życia bohaterów, stopniowo odsłaniając tajemnice rodzinne i uzupełniając wcześniejsze wydarzenia o nowe znaczenia. Taka konstrukcja wymaga od czytelnika skupienia, jednak sprawia, że historia nabiera głębi i autentyczności. Zamiast spektakularnych zwrotów akcji Patchett stawia na subtelne emocje, codzienne relacje i psychologiczne niuanse.
Jednym z najważniejszych tematów powieści jest rodzina rozumiana nie jako idealna wspólnota, lecz jako skomplikowana sieć zależności, lojalności i konfliktów. Autorka pokazuje, że więzi rodzinne mogą jednocześnie ranić i dawać poczucie bezpieczeństwa. Istotnym motywem jest także pamięć oraz sposób, w jaki każdy człowiek inaczej interpretuje te same wydarzenia. W powieści pojawia się również refleksja nad tym, gdzie przebiega granica między prawdą a literacką fikcją.
Styl Ann Patchett jest spokojny, elegancki i bardzo precyzyjny. Pisarka nie epatuje dramatyzmem ani patosem, lecz buduje napięcie poprzez dialogi, obserwacje i emocje bohaterów. Dzięki temu nawet zwyczajne sytuacje nabierają wyjątkowej siły oddziaływania. Język jest prosty, ale jednocześnie pełen znaczeń i subtelnych symboli.
Książka ma jednak również słabsze strony. Liczba bohaterów oraz częste przeskoki czasowe mogą początkowo utrudniać orientację w fabule. Niektórzy czytelnicy mogą odczuwać także brak dynamicznej akcji, ponieważ powieść koncentruje się przede wszystkim na relacjach międzyludzkich i wewnętrznych przeżyciach postaci. To lektura wymagająca cierpliwości i uważności.
Podsumowując, „Dziedzictwo” to znakomita powieść o rodzinie, pamięci, miłości i odpowiedzialności za własne decyzje. Ann Patchett stworzyła historię pełną emocji, która skłania do refleksji nad tym, jak przeszłość wpływa na kolejne pokolenia. Nie jest to książka oparta na szybkiej akcji, lecz na wnikliwej analizie ludzkiej natury. To lektura dla osób ceniących ambitną literaturę obyczajową i psychologiczną, pozostawiająca czytelnika z wieloma pytaniami długo po zakończeniu ostatniej strony.
Ocena: 9/10.
sobota, 11 lipca 2026
Emilka
wtorek, 2 czerwca 2026
Fani Mani instrukcja
środa, 1 kwietnia 2026
Na pustkowiu
Sądząc, że agentka czeka na nich w tym domu, jadą mimo niezbyt dobrej pogody. Szybko robi się ciemno i zaczyna padać śnieg...
" Najgorsze w tym wszystkim jest to, że sypie śnieg. Zaczęło padać kilka godzin temu, kiedy wyjeżdżaliśmy z Manhattanu. Z początku były to urocze małe płateczki, które znikały zaraz po zetknięciu z ziemią. W ciągu ostatniej godziny czterokrotnie zwiększyły swoje rozmiary. Nie są już ani trochę urocze."
Rankiem sytuacja nie wygląda o wiele lepiej, więc Ethan postanawia iść do najbliższej drogi żeby wezwać pomoc, Tricia zostaje sama, lecz czy na pewno jest tu sama?
Ten dom należał kiedyś do znanej dr Adrienne Hale, psychiatry, która miała tu swój gabinet i przyjmowała pacjentów, takich, których było na to stać. Co jakiś czas przyjmowała też pacjentów w publicznej przychodni, ale robiła to tylko okazjonalnie. Cztery lata temu Hale zaginęła, podejrzewano, że została zamordowana przez swojego chłopaka...
Poznajemy historię zarówno młodego małżeństwa, które utknęło z powodu śnieżycy w domu zaginionej terapeutki oraz wcześniejsze, dotyczące doktor Hale.
Gdy Ethan zostawił Tricię w domu i poszedł szukać jakiejś pomocy, ona z nudów zaczęła oglądać dom i jego zakamarki. Przypadkowo trafia na ukryty schowek z kasetami, na których znajdują się nagrania z przeprowadzanych przez doktor Hale sesji terapeutycznych. Gdy Tricia zaczyna je odsłuchiwać, zaczyna wydawać się, że wszystko już niemal wiemy, że rozwiązanie zaginięcia terapeutki jest tylko kwestią czasu. Lecz z każda kolejną taśmą akcja nabiera tempa i tak naprawdę zaczynamy się gubić w różnych domysłach.
Co tak naprawdę się wydarzyło w tym domu cztery lata wcześniej?
"Prawie siedemdziesiąt procent kobiet, które zostały zamordowane, zginęło z rąk osobistych partnerów."
"Ekstremalnie rzadko zdarza się, aby pracownicy służby zdrowia psychicznego zostali zabici przez swoich pacjentów."
Powiem, że nie spodziewałam się takiego zakończenia, ale usatysfakcjonowało mnie.
sobota, 7 marca 2026
Moja książka
Padał gęsty śnieg. Zrobiło się późno. Dzieci już od dawna spały, Nagle rozległ się dzwonek. W progu stała nieznajoma wysoka blondynka. Natalia Wysocka przedstawiła się Czy możemy porozmawiać?
Pan doktor jest w szpitalu w Warszawie. I nic nie wie o mojej wizycie. Od dłuższego czasu spotykamy się. nie jest to przelotny romans.
Rozumiem pani sytuacje i przykro mi że dzieci ucierpią, Sama mam męża. On nie przyjmuje do wiadomości, że chce rozwodu. Ale to już postanowione.
Szok sprawił, że odebrało mi mowę. Postanowiłam nie dać nic po sobie poznać. Zrobiłam na kolację penne z karczochami.
Partner przez telefon zapewniał mnie że to tylko przemęczenie. I jutro będzie w domu. Musieli w szpitalu karmić marnie bo na talerzu nie został ani okruszek.
Nagle przypomniałam sobie kolacje z okazji przeprowadzki do nowego domu. Od rana była mowa o specjalnym prezencie dla mnie. Niespodziankę odkryłam na koniec wieczoru. Byl to piękny czerwony samochód tylko dla mnie. W schowku znalazłam damskie kosmetyki. Tydzień później na parkingu szpitala znajomy zawołał za mną Natalia. W domu okazało się że Rafał prezent kupił od niej Zapomniałam o sprawie. Jednak spytałam męża o krążące plotki. Zaniemówił Ona tutaj była? Okazało sie ze flirtowała z nim od dawna Mama twierdziła że to normalne Pracują razem a niestety jest atrakcyjny , inteligentny i bogaty. Podobno do niczego między nimi nie doszło Ale nie wierzyłam On od lat miał kochanki powiedział mi o tym teść Tolerowałam to bo ja tez miałam swoje tajemnice.
Wokół domu znajduje się mały ogródek. Kilka drzew owocowych oraz rabata z kwiatami i huśtawka.
W środku jest kilka pokoi. W pierwszym z nich mieszkam ja. Jest mały, ale przytulny. Pomalowany na biało, a w środku znajdują się drewniane meble i spora biblioteczka. Kolejnym pomieszczeniem jest kuchnia, w której meble wykonane są z drewna.
Na parapecie w doniczkach hoduje zioła, Suszą się także łańcuchy leśnych grzybów. . Na tarasie stoi kilka niewielkich lampionów, które zapalamy w lecie. Na ścianach wiszą rodzinne zdjęcia I pamiątki z wakacji.
Dzień był słoneczny ale rześki. Chmury nad doliną. Rozpłynęły się w amalgamacie błękitu i złotych rozbłysków. którymi płonęło niebo.
W blednacym świetle dnia jezioro wyglądało jak morze płynnego złota.
Mialy być chorwackie wakacje. Ale on pojechał na Mazury jak zwykle sam. Musiał odpocząć Zostałam w pustym domu Dzieci od dawna były dorosłe Zakończyło się wyjazdowe zamieszanie. W sklepie spotkałam mila kobiete. Moja czytelniczke. Jej mąż lekarz doskonale znał mojego. Nad jeziorem spotkał Rafała z nasza córka. Słabość mojego męża do kobiet trwała od lat Nauczyłam się to akceptować. Dzieci a zwłaszcza Zosia uwielbiały ojca.
Mama zawsze powtarzała że stworzył mnie i dzieciom doskonale warunki W zamian wymagal tylko żeby się uczyły. Nigdy nie przyjęła do wiadomości faktu że mnie zdradzał i okłamywał. Nawet jeśli uległ pielęgniarce na nocnym dyżurze kochał Nas
Zima ciemne popołudnia i długie wieczory. Niestety nie da się tego ominąć.
Szary dzień początek listopada . Zmiana pogody przyszła nagle Niebo pokryły ołowiane chmury Z nieba mżył drobny deszcz.
Była dopiero druga po południu. A za oknem ciemno prawie noc
Myślałam czasem o Hubercie Ale dla niego to był tylko przelotny romans. Nigdy potem go nie spotkałam
.Jednak wszystko mija Zima też minąć musi.
Postanowiłam odwiedzić Leśna Stajnie Konny pensjonat na Mazurach. Czytelnik polecił mi to miejsce. Bardzo chciał mnie poznać. Postanowiłam zrobić coś dla siebie. Przy okazji zdobędę materiał do promocji wydawnictwa.
Kupiłem stuletni dom na Dolnym śląsku.Po poprzednich wlascicicielach pozostał drewniany ogromny stół i bardzo brzydki pies. Kiedy w 2006 odziedziczyłem pensjonat na Mazurach Nie znalem się kompletnie na agroturystyce. Miałem inny plan na życie. W jednej chwili brat nie żył. Ja wylądowałem na wózku. A Małgosia zniknęła. Wieś leży u podnóża Karkonoszy Widoki cudowne Teren do jazdy konnej wymarzony. Biały dom stajnia duże podwórko. Do tego pełno roślinek malwy , ostróżki orliki jaśmin i bez.
chcesz rozśmieszyć Pana Boga powiedz mu o swoich planach Urlop spędzałem w domu. Dni dłużyły się okropnie . Ale niespodziewanie okazało się że jednak wyjadę.
Dostałem tajemniczy list z programu Zaginieni. Dziewczyna zdradziła tylko swoje imię Zuzanna. Spotkajmy się pod Kasztanami w Lublinie. Zgodziłem się.sam nie wiem dlaczego. Na miejscu przeżyłem szok przede man stała Małgosia. Przyszła niedoszła żona.
Kiedy poznała o 20 lat starszego Vincenta moja mama załamała ręce. Facet z przeszłością za to z pieniędzmi. Na pewno jego była żona zatruje ci życie, A on zostawi z niczym. Bo nie chciałaś się uczyć. Ma dzieci w twoim wieku będziesz jego zabawką. Wbrew czarnym wizjom mamy mój szwagier uwielbiał swoje słoneczko Nie doczekali się dzieci Ale byli szczęśliwi.
Miśka przyjechała Ale nie była sobą. Płakała i dużo czasu spędzała w łazience. Myślałam ze to przejściowe. Rozstanie dobrze zrobi . Obojgu Którejś nocy słyszałam jak wymiotuje. Ale ona nadal milczała jak zaklęta. Dla mnie stało się oczywiste była w ciąży. Jak się okazało los szykował niespodzianki.
Pewnej nocy oświadczyła Opowiem ci wszystko bo komuś muszę.
Wiele lat staramy się o dziecko bez skutku. Byłam przygnębiona chciałam mieć rodzinę.Tamtego dnia wszystko szło nie tak Pojawi się Karol syn Vincenta
Był przystojny i roztaczał wokół wiele uroku osobistego.
W miejscu pracy spędzał znacznie więcej czasu niż wymagał od niego szef.
Zaproponował kieliszek wina. Nie wiem jak do tego doszło Ale wylądowaliśmy w łóżku. A teraz okazalo sie ze będę mama. To jedyna pozytywna rzecz w tej sytuacji. Zamilkłam na dobre byłam w szoku. Czy szwagier wie? Tak nie potrafię go oszukiwać zna mnie za dobrze.Uciklam tutaj nie mogę spojrzeć mu w oczy.
Staramy się odnaleźć w nowej sytuacji. szukamy mieszkania Niedługo wyjedziemy do Niemiec ja czułam że młody nie ma dobrych intencji.
Jedyne co mogłam zrobić to wesprzeć Misie. Została chodziła na badania do Rafała. Mimo naszych nieporozumień jest dobrym lekarzem. Okazalo sie ze bede podwójna ciotka. Dobrze że miałam wprawę w temacie. Ojciec dzieci miał zakończyć swoje sprawy. Mnie zostało dbać o zdrowie maluchów.
Postanowiłam zrobić coś dla siebie. Przyszła mama i jej chłopak chcieli być sami. Postanowiłam jechać do Krakowa. Na razie tkwiłam w kuchni. Królik miał być gwiazda wieczoru.
Nagle rozległ się dzwonek do drzwi w progu stal Vincent Byłam bardziej niż zaskoczona. Po jego minie poznałam ze stało się coś złego. Karol nie żyje odezwał się Zginął w wypadku dziś rano. Przykro mi że to ja muszę przekazać ci taka wiadomość. Znalazłem w biurku list do Ciebie. Przyjechałem żeby przekazać Ci wiadomość. Dbaj o siebie
. W ten sposób dowiedziałam się kim jest ojciec dzieci.
Byłam zaskoczona ale stało się Mała od dawna była dorosła to ich życie. Mama zdobyła się tylko na dwa słowa jak mogłaś. Zapomniała że do tanga trzeba dwojga. Nasze relacje zawsze były trudne. Ona wszystko wie najlepiej i koniec Rozstawia po katach nawet własnego męża. Nauczyłam się po wielu latach że, nie muszę spełnić jej oczekiwań. Zajęło to trochę czasu ale warto było.
Podwiozłam Miśkę na wizytę kontrolna Trwała długo Przyszła matka była zapłakana. Moje dziecko umarło we mnie. Jak to się mogło stać
A moje życie ostatnio już miało zwolnić Dzieci odeszły Byłam z nich dumna Jasiek nie był przekonany do medycyny Ale na pewno znajdzie swoje miejsce
Ja dojrzewałam do decyzji o rozwodzie Z Rafałem niewiele mnie łączyło
Końcówka lata była chłodna i deszczowa.
Choroba asystenta pokrzyżowała moje plany.Ale nie można tego odkładać. Oby szybko wrócił do zdrowia Nasz projekt ruszy od stycznia. Ale życie nauczyło mnie nie planować za dużo. Postanowiłam napisać nowa powieść. Tym razem erotyczną.
Nie mogę dogadać się z własną rodziną Kornelia nadal w Hiszpaniii, Jasiek coś ukrywa. Tylko Zosia wzorowa jak zwykle .Postanowiłam zrobić na obiad indyka i przegadać przy okazji ważne sprawy. Młody przyjechał ale odzywał się tylko półsłówkami.
Przy deserze okazało się dlaczego. Zrezygnował z medycyny. Od pół roku. chodził do szkoły gastronomicznej. Dla Rafała to był szok. Nie wiedział co powiedzieć Wszystkie jego marzenia się rozwiały.
To był cholernie kiepski tydzień. Właściwie miałam za sobą kilka kiepskich tygodni. Zebrało mi się na podsumowania, więc najpierw zerwałam układ z Adrianem… Taaa, układ. Związkiem nie dało się tego nazwać, mimo że trwało przez kilkanaście miesięcy i owocowało dość częstym wzywaniem siły wyższej. Fakt, Adam w łóżku, ale poza nim nie miał nic do zaoferowania. Tatko wygadywał mi to średnio raz dziennie. Serio. Kiedyś wysłał takiego SMS-a: „Adrian nie ma nic do zaoferowania”. Cholera. Jak zawsze miał rację.
Zerwałam więc układ i zostałam sama. A ja serio, serio źle znoszę samotność. Zdarzyły się nawet ze dwie, trzy takie chwile, gdy sięgałam po telefon, żeby napisać do byłego. To przez niego miałam szczególnie kiepski tydzień. Pokłóciliśmy się ostro o to, dokąd zmierza moje beznadziejne życie. Chyba mu się wydawało, że idę w ślady matki. Dobra, na pewno tym się tatko zamartwiał. No i zrobił mi wykład, a że ja byłam właśnie na etapie kiepskiego znoszenia samotności, wyszło z tego jakieś małe piekiełko. To było w czwartek, więc w piątek miałam tak podły nastrój, że w ogóle nie chciałam iść na grilla. No, ale Roberto powinien tam być… Spojrzał na mnie zdziwiony a ja od razu położyłam palec na ustach.
Na te ostatnie dni starego roku postanowiłam się wylogować Zostawić wszystko na chwilę Nie tracić czasu na ludzi którzy nie są tego warci. Nadszedł czas zrobić coś tylko dla siebie.
Zrozumiałam że nic się nie zmieni. Jeśli będę tylko o tym myślała zwariuję. Dzieci są dla mnie najważniejsze. Ale są już dorosłe mają własne życie. Nie potrafię już żyć w kłamstwie
Odchodzę od Rafała . Niespodziewanie z pomocą przyszła babcia.
czwartek, 26 lutego 2026
Rytułał Chmielarz
środa, 11 lutego 2026
Zmiany
„Co cię nie zabije, to cię wzmocni” – to popularne powiedzenie autorstwa
niemieckiego filozofa Friedricha Nietzschego pojawi się w książce kilka
razy. Czy jest słuszne? Autorka „Wolty” dowodzi, że nie zawsze. Owszem
czasem mamy do czynienia z czymś takim jak wzrost potraumatyczny, kiedy
pokonanie kryzysów prowadzi do rozwoju i daje poczucie siły. Czasem
jednak kryzysy są tak trudne do pokonania, a problemy zbyt ciężkie do
udźwignięcia, że pojawia się trauma lub depresja, z którą trudno sobie
poradzić. Kryzys jednego wzmocni, drugiego osłabi. Nie każdy z niego
wyjdzie.
Nowa książka uznanej reportażystki i dziennikarki Joanny
Gierak-Onoszko „Wolta. Opowieść o kobietach w zmianie” to historia
sześciu kobiet zmagających się z życiem. Ich problemy są uniwersalne,
mogą dotknąć każdego z nas. Autorka w bardzo czuły i uważny sposób
przedstawia nam sylwetki Natalii, Doroty, Korneli, Oli, Kasi i Agaty. W
większości to znane osoby, przytoczone w książce z imienia i nazwiska
(tylko jedna jest anonimowa). Można sobie w internecie sprawdzić ich
historie, wyszukać zdjęcia, zajrzeć na social media. O jakich problemach
i zmianach w życiu (woltach) opowiadają? O narodzinach i wychowywaniu
chorego dziecka, o zmaganiu się z nowotworem, o przeprowadzkach, o
radykalnej zmianie zawodu, o menopauzie, o rozpadzie związku. Każda z
takich sytuacji powoduje wielką zmianę w życiu i może prowadzić do
kryzysu. Jak się nie dać? Bohaterki reportażu opowiadają, jak sobie
poradziły. Ich wypowiedzi autorka zestawiła z opiniami psycholożek,
lekarek, socjolożek. Wszystkie zaproszone do rozmowy ekspertki to
kobiety.
Oceniłam „Woltę” wysoko . Dlaczego? Bo to ciekawy,
bardzo emocjonalny reportaż będący jednocześnie optymistycznym, pełnym
nadziei poradnikiem. Autorka i jej rozmówczynie dowodzą, że po kryzysie i
radykalnej zmianie też da się żyć. Czasem trzeba swoje życie odbudować,
a czasem zbudować na nowo, akceptując rzeczywistość. W książce będzie o
filozofii stoickiej i o egzystencjalizmie. Będzie o startowaniu w
triathlonie i o macierzyństwie. Znajdziecie tu też cenne spostrzeżenia
na temat wychowywania dziewczynek i mierzenia się ze śmiercią.
Przeczytacie też o tym, jak trudne jest hodowanie alpak i jak ciekawa i
zdrowa jest dieta makrobiotyczna.
Co mnie urzekło?
Bezpośredniość. Szczerość. Otwartość. Bohaterki reportażu odważnie
zwierzają się ze swoich problemów. Odkrywają przed nami swoje myśli i
emocje. Choć nie znałam wcześniej żadnej z nich, czytając, poczułam
siostrzaną bliskość. Wiele zawartych tu myśli i spostrzeżeń, także tych
wypowiadanych przez ekspertki, to także moje myśli. W doświadczeniach
Natalii, Kasi, Oli, Agaty odnajduję siebie. Jak radzić sobie w kryzysie?
Nie ma na to jednej odpowiedzi. Każdy człowiek ma swoją opowieść i
swoje sposoby i zasoby, które warto wypracowywać od najmłodszych lat. I
tu dygresja. Autorka zwraca uwagę na współczesne wychowywanie dzieci.
Rodzice bardzo o nie dbają, usuwają im z drogi każdą trudność, często,
zanim ona się jeszcze pojawi. To jest bardzo złe. Nie uczymy w ten
sposób dzieci radzenia sobie w kryzysie. Gdy dziecko się potknie,
zmierzy z jakąś trudnością i sobie poradzi, nauczy się, że potrafi.
Zdobywa w ten sposób moc i zaufanie do siebie samego.
Kryzysy są w
życiu nieuniknione. Życie to ciągła zmiana. Nie zawsze możemy się na
wszystko przygotować, ale gdy trudne chwile się pojawią, możemy tak jak
bohaterki tego reportażu, szukać ratunku. Książka pokazuje sylwetki
silnych, odważnych, twórczych i aktywnych kobiet. Też możemy takie być! W
kryzysie potrzebujemy nadziei i przykładu innych. Ta książka może to
wszystko dać.