sobota, 12 września 2020

Lekarze

To niezwykła opowieść o najbardziej spektakularnych akcjach ratunkowych, górskich tragediach, których uniknięto tylko dzięki poświęceniu lekarzy. To także historia tajemnic ludzkiego organizmu na wysokościach, wystawionego na ekstremalne warunki „strefy śmierci” oraz barwna panorama niepowtarzalnych „lekarskich typów”, ludzi, którzy jeśli trzeba potrafią zrobić operację na własnym ciele. Albo ryzykować własne życie, by ratować innych. Książka ukaże się 26 lutego, nakładem Wydawnictwa Agora. Autorzy książki przybliżają rolę lekarzy, opisują najbardziej dramatyczne wypadki w historii polskiego himalaizmu, ale też codzienność w bazie, często zabawną. Rozmawiają ze wspinaczami i z samymi lekarzami, prezentują sylwetki kilku najintensywniej w górach działających. Sięgają do historii, by pokazać jak rozwijało się ratownictwo oraz medycyna górska. Piszą o tematach okołomedycznych, jak choćby tych związanych z częstymi na wysokości doznaniami poza ciałem (Out of Body Experience). Nie stronią od bolesnych opowieści, gdy na ratunek było już za późno. Z subtelnością opisują chwile, kiedy wspinacz i lekarz przegrywali ten najważniejszy pojedynek, bój o życie. “Lekarze w górach” to opowieść o granicach ludzkich możliwości, o człowieczeństwie, które przechodzi egzamin ponad chmurami. Historia ludzi, bez których nie byłoby wśród żywych wielu z dzisiejszych herosów wysokogórskiego wspinania. Lekarze wypraw himalajskich, to bohaterowie drugiego planu. Ale często też kluczowe postaci ekspedycji i to nie tylko wtedy, gdy w ścianie wydarza się wypadek. W złotych latach polskiego himalaizmu niewiele było wypraw bez udziału lekarza, Dziś zmienia się charakter wspinaczki i choć ratownictwo oraz medycyna górska zrobiły ogromny postęp, to coraz częściej, małe zespoły ekstremistów nie mają w składzie doktora, a co najwyżej mail i telefon do niego. Czy to dobrze? Warto sięgnąć po tę książkę, by próbować samemu odpowiedzieć na to pytanie. Czyta się jak kryminał

poniedziałek, 17 sierpnia 2020

KSIAZKA NA LATO

O tym jak jeden list jest w stanie zmienić wszystko. Patrząc z dystansu na Małgorzatę widzimy idealny obraz żony i matki. Wiedzie wspaniałe życie u boku męża-lekarza. Ma piękny dom i trójkę zdolnych, ambitnych dzieci. Realizuje się jako pisarka. Jest otoczona miłością, a wszystkie jej potrzeby są zaspokojone. Jeśli się jednak przyjrzeć bliżej obnaża się wyjątkowo brzydki obraz. W przeszłości Małgosia popełniła błąd. Zakochała się. Zaręczona, na miesiąc przed ślubem wpada po uszy w tarapaty. Rafał był jej pisany od przedszkola. Najpierw jako para przyjaciół, a później zakochanych wypełnili idealny obrazek, jaki namalowali sobie ich rodzice. Ksawery za to wtargnął niespodziewanie i równie niespodziewanie zniknął. A konsekwencje tej krótkiej znajomości Małgosią będzie ponosiła przez całe życie. Bohaterka szybko orientuje się, że jej rola w małżeństwie z Rafałem sprowadza się do wychowania dzieci i prowadzenia perfekcyjnego domu. Pokornie pochyla głowę, rezygnuje ze swoich ambicji. Maltretuje się przeszłością. Na takim samobiczowaniu mijają jej lata. Służy rodzinie, służy mężowi, pozwala się upokarzać niezliczoną ilość razy. Z mizernym efektem stara się zdobyć uznanie pisaniem poczytnych powieści. Do momentu aż otrzymuje list od jednego z fanów. Klasyczny, papierowy. Pozornie zwyczajna rozmowa wywraca jej wartości do góry nogami. Odpala proces, który potrwa, ale przyniesie nieodwracalne zmiany. Książka jest jedną wielką grą pozorów, która zupełnie mną zawładnęła. Przeczytałam ponad 450 stron w dwa dni, nie będąc w stanie wytrzymać niewiedzy „co dalej ANNA KARPIŃSKA LIST

środa, 5 sierpnia 2020

Z milosci


Bardzo ciekawe spojrzenie na losy kobiet w dzisiejszym Omanie. Dorastają one w zupełnie innej kulturze i co za tym idzie mają zupełnie inne oczekiwania od życia. Niektóre są szczęśliwe będąc druga czy trzecią żoną i współczują Europejkom, że wychodzą za mąż z miłości, bo "jak miłość się skończy, to zostaną z niczym". Mimo reform i coraz większego otwarcia na świat, aranżowane małżeństwa ciągle jednak mają się w Omanie dobrze. Trudno z naszej perspektywy jednoznacznie to oceniać.
jej książka o Omanie to świetna lektura, którą powinien przeczytać dosłownie każdy. Agata rozwiewa bowiem sporo mitów o życiu arabskich kobiet, z czułością i zrozumieniem opowiadając o żonach i matkach, które poznała w Omanie. Warto przeczytać, także po to, żeby nauczyć się patrzeć na świat bez uprzedzeń.

piątek, 10 lipca 2020

Lektury jedynki

Akcja osnuta jest wokół trwającej kilkadziesiąt lat budowy katedry w fikcyjnym mieście Kingsbridge. W tej powieści śledzimy losy dużej grupy bohaterów i trudno byłoby tak właściwie wskazać jednego głównego bohatera lub jeden najważniejszy wątek. Na tle wydarzeń historycznych związanych z okresem anarchii w XII-wiecznej Anglii powieść ukazuje losy zwykłych ludzi – mnichów, budowniczych, handlarzy wełną czy banitów.

Niewątpliwą zaletą tej powieści jest jej wielowątkowość. Follett ukazuje w niej przekrój ówczesnego społeczeństwa na tle wielkiej polityki, spisków i konfliktów. historii .

Widać, że autor narzucił sobie dość sztywne ramy i jednoznaczny podział bohaterów na dobrych i złych, choć należy podkreślić, że w tej sytuacji określenie “dobry bohater” nie musi wcale oznaczać osoby, którą lubimy. Mimo tego sztywnego podziału, miałam problem z jednoznaczną oceną niektórych bohaterów – część ich działań spotkała się z moją aprobatą, a część wzbudziła jedynie irytację.

Najbardziej obawiałam się tego, jak Follett poradzi sobie z umieszczeniem fikcyjnych wydarzeń w historycznym tle. Do tej pory znałam to połączenie jedynie z jego powieści szpiegowskich, których akcja z reguł toczyła się jedynie przez kilka dni. Czterdzieści lat budowy katedry i łączenie wątków fikcyjnych i historycznych przez ponad 800 stron powieści? To już wydaje się nieco trudniejszym zadaniem, ale i z tym Follett poradził sobie wyśmienicie. Widać, jak dużo pracy i serca włożył w gromadzenie materiałów niezbędnych do napisania tej powieści.

Wydawać by się mogło, że pisarz znany głównie ze świetnie sprzedających się powieści sensacyjnych, nie może się poszczycić kunsztem pisarskim najwyższych lotów. Nic bardziej mylnego. “Filary ziemi” czyta się z zapartym tchem nawet wówczas, gdy autor wyjaśnia nam zawiłości architektoniczne lub gdy docieramy do momentu, w którym akcja na chwilę przestaje galopować. Do tego zachwycający język – piękny i bogaty, a jednocześnie zrozumiały i niezwykle plastyczny.

Jestem niezwykle wdzięczna autorowi za sposób, w jaki ukazał w tej książce dwie niezwykłe kobiety – Ellen i Alienę. Obie dotknęła ogromna tragedia, żadna z nich jednak nie poddała się i wbrew przeciwnościom losu dążyły do tego, by pozostać sobą. Ellen buntuje się przeciwko temu, co doprowadziło do jej nieszczęścia, potrafi wyrazić swoje zdanie, nie jest jedynie posłuszną mężczyźnie marionetką. Wchodzi w związek dlatego, że chce, a nie dlatego, że nie potrafi żyć bez opieki. Alena musiała dość szybko dorosnąć i wziąć na swoje barki problem utrzymania siebie i brata. Świetnie radzi sobie w interesach, jest znakomitym handlarzem. Potrafi sama o siebie zadbać i jest pod tym względem o wiele bardziej inteligentna, niż niektórzy mężczyźni. Czyta się łatwo wspaniały język i najpiękniejszy opis aktu miłosnego jaki znam

Ken Follett

Filary ziemi

czwartek, 21 maja 2020

Donikąd. Podróże na skraj Rosji” to relacja łącząca usprawiedliwienia i obserwacje. Michał nie wie dokładnie, co chce odkryć, raczej kieruje się zewem przygody, ma nadzieję na to, że jeśli wyruszy przed siebie, przytrafi mu się coś wartego uwagi. Zdarza się, że przez wiele godzin bezskutecznie próbuje złapać stopa, z końca świata chce się dostać na jeszcze dalszy koniec świata. Wie, że nie znajdzie u kresu wędrówki (czy przynajmniej na końcu jakiegoś etapu) olśniewających miejsc, raczej zapadłe domy, nędzę i ruinę – a jednak próbuje, wprowadza w życie dziecięce rojenia i nie zraża się przeciwnościami losu. „Donikąd” jest właśnie relacją z takich wypraw, eskapad w poszukiwaniu bezgranicznej wolności – ale równie często jak zachłystywanie się bezkresem powraca do autora pytanie, po co właściwie to wszystko. Tom staje się osobistą opowieścią, relacją prywatną – nie przyczyni się do odkrywania świata (chociaż być może jakiś podobny autorowi marzyciel w pewnym momencie zechce sprawdzić, co oznacza możliwość nieograniczonych podróży i upewnić się, czy wybrał właściwy kierunek). Milczarek tyle samo uwagi poświęca miejscom co ludziom – jeśli trafi na coś w jego uznaniu wartego opisania, to to zaprezentuje, jeśli spotka kogoś, kto przynajmniej odrobinę oryginalności wykaże – włączy go do swoich opowieści. W efekcie dość często będzie mu brakować puenty dla podsumowania spotkania

Wzoruje się na innych słabe i egzaltowane. Z niechecila mnie dziwnymi metaforami, i pseudofilozoficznymi rozważaniami.

sobota, 25 kwietnia 2020

kryminalne lato

Harry jest dość typowym bohaterem, jeśli chodzi o skandynawskie kryminały. Alkoholik, abnegat, wciąż o krok od wyrzucenia z pracy, wciąż nieszczęśliwy i jakimś cudem ujmujący oraz oczywiście niezwykle skuteczny.

To postać z krwi i kości, i trudno do niej nie czuć sympatii, zwłaszcza, że w toku powieści poznajemy przyczyny szorstkiego sposobu bycia oraz alkoholizmu Harry’ego.
niesamowite jest to, że ten z pozoru zimny prawdziwie norweski policjant pojawia się w tej historii z bagażem doświadczeń życiowych, nie zawodowych, ale właśnie prywatnych.. D. U Nesbo, i to wydaje się ciekawe w postaci głównego bohatera, podobnie jak i innych pisarzy czarnych kryminałów, to właśnie śledztwo, dążenie do odkrycia prawdy, do ujęcia sprawcy zbrodni,

Nesbo rozczarowuje, a nawet więcej, jeśli spojrzeć na późniejsze tytuły z serii przygód Harry Holego, zawodzi. Intryga kryminalna w powieści „Człowiek nietoperz” jest przerysowana, miejscami pogubiona, niepotrzebnie zagmatwana i nie przekonująca. Z pozoru wydawałoby się, że współgra z przebogatym światem prawdziwego, widzianego od podszewki Sydney. To świat australijskich handlarzy narkotyków, sprzedawców seksu i ciała ludzkiego, zarówno męskiego i damskiego, to kraina głęboko zakorzenionych konfliktów społecznych i rasowych, to świat nawet w obrębie preferowanych rozrywek dziwnie barwnych, sztucznych, przerysowanych i bliskich średniowiecznym makabreskom czasu karnawału. Jeśli dorzucić do tego opowieści legend aborygeńskich opowiadane przez Andrew Kensigtona, to mamy tak zagęszczony świat przedstawiony, że ….w tych fragmentach powieści uciekałem do przodu, wyczekując biegu akcji, a zwłaszcza jej zwrotów
 
Pomysł jest. Niestety jego wykonanie nie do końca było udane. Tło dla intrygi kryminalnej barwne, kolorowe, egzotyczne, ale – powtórzę jeszcze raz – przerysowane, przegadane i bez czucia.

Po powieść „Człowiek nietoperz” nie powinien sięgać czytelnik, który innych kryminałów z cyklu książek kryminalnych z komisarzem Harrym Hole jeszcze nie czytał. Obawiam się niestety, że wówczas niekoniecznie zechce sięgnąć po naprawdę udane literacko inne tytuły cyklu.


środa, 8 kwietnia 2020

Ulubione blogera

Henryk Karpiowski razem ze swoim kolegą zrobił interes życia i zarobił dwadzieścia dwa miliardy złotych. Ponieważ musiał wyjechać służbowo, postanowił przechować u swojego najlepszego przyjaciela, Seweryna Chlupa, cały zgromadzony majątek, czyli dolary, diamenty i złoto. Depozyt został dobrze ukryty. W wyniku wypadku samochodowego Henryk traci pamięć. Niedługo potem Seweryn dostaje wylewu i umiera. Rodzina Karpiowskich postanawia odnaleźć majątek należący do Henryka, niestety, nikt nie wiem, gdzie został ukryty cenny depozyt

Trupów jako takich tu nie ma. Zamiast zamordowanych mamy całą galerię śmiesznych i żywych postaci, a wśród nich: pechowca z amnezją, wyśmienicie gotującą harpię, złodziejaszka o złotym sercu, niedoszłą narzeczoną, wnerwiające dzieciaki i wiele innych. A w samym centrum felerna zaginiona teczka z ogromnym majątkiem i oderwanym uchem. Jej znalezienie nie będzie takie proste... na kolejnych kartkach piętrzą się trudności o zdecydowanie zabawnym charakterze.

To idealne lekkie czytadło, przy którym można się odprężyć.