Na wstępie muszę zaznaczyć, że nie czytałam żadnych innych
książek Kazuo Ishiguro. W poniższej recenzji nie znajdziecie więc
porównań do jego poprzednich dzieł. Oznacza to, że nie będę w
stanie ocenić czy wypada lepiej czy gorzej na ich tle, ani nie będę
w stanie powiedzieć Wam czy zawiera ona wątki bądź motywy
poruszane już wcześniej.
Po Klarę i słońce sięgnąłem, ponieważ reklamowana była jako
książka fantasy autorstwa człowieka, który dostał Nagrodę Nobla
za całokształt swojej twórczości. Nie mogłem więc sobie odmówić
sprawdzenia, jak wygląda fantastyka w wykonaniu noblisty. Zwłaszcza,
że fantastyka pióra laureata nagrody bookera okazała się bardzo
ciekawym doświadczeniem.
Książka wydana
jest w ładny i estetyczny sposób. Papier jest dobrej jakości a
okładka została wykonana porządnie. Jednocześnie na okładce
przedstawiona jest wklęsła imitacja okna przez które widać słońce
- co jest świetnym nawiązaniem do treści książki, i należy się
za to duży plus.
Trudno jest odpowiedzieć na pytanie, o czym ta książka właściwie
jest. Jestem przekonany, że takie było założenie autora od samego
początku.
Warstwa fabularna powieści to opowieść o sztucznej inteligencji
stworzonej w celu dotrzymania ludziom towarzystwa. Dokładniej zaś,
w celu przyjaźni i opieki nad dziećmi i nastolatkami których
rodzice kupią SP - sztucznych przyjaciół - takich jak Klara,
główna bohaterka powieści. To właśnie z jej perspektywy
poznajemy wydarzenia, innych bohaterów, i świat przedstawiony.
Jest to istotny zgrzyt jeżeli chodzi o budowanie świata. Z jednej
strony Klara jest zaawansowanym androidem zdolnym do podejmowania
autonomicznych decyzji i skutecznej opieki nad dziećmi, z drugiej
zaś jest przedstawiona jako postać bardzo naiwna i nie posiadająca
wiedzy o otaczającym ją świecie.
Nikt kto ceni własne dzieci
nie powierzyłby opieki nad nimi komuś takiemu. Nie da się
sensownie, w ramach świata, wytłumaczyć tego rozdźwięku.
Da się to jednak zrobić jeżeli przyjmiemy, że Klara ma być tylko
wehikułem za pomocą którego autor chce przekazać nam obserwacje o
ludziach, świecie, i temu podobnych górnolotnych hasłach. Problem
w tym, że obserwacje Klary są trywialne. Nie ma miejsca na głębsze
przemyślenia o naturze ludzkiej ani na żaden inny temat. Nie zrobią
one wrażenia na nikim kto posiada jakiekolwiek, nawet bardzo
skromne, życiowe doświadczenie. Jest to najbardziej rozczarowujący
element powieści. Jako wysoko rozwinięta sztuczna inteligencja
Klara powinna być w stanie dość szybko dojść do głębokich,
przemyślanych wniosków które normalnym ludziom zabierają całe
lata, może nawet dekady. Nie robi tego jednak, jak już wspomniałem,
przez co jej zamierzona naiwność i brak wiedzy o świecie są
zmarnowane, a fabularne zgrzytnięcie które ten fakt wywołał staje
się przez to bardziej widoczne.
Wątek dotyczący opieki nad i przyjaźni z Josie - dzieckiem
powierzonym opiece Klary - jest poprowadzony zgrabnie i wiarygodnie.
Problem jednak w tym, że to co w zamyśle miało uchodzić za zwroty
akcji okazuje się wyjątkowo przewidywalne i nie jest zaskakujące.
Podobnie wygląda sprawa z przedstawionymi w książce postaciami -
teoretycznie są od siebie różne i posiadają własne motywacje.
Jednak w momencie w którym domyślimy się czego fabuła ma dotyczyć
szybko okazują się nieważne, a ich poczynania przestają mieć
jakiekolwiek znaczenie. Nawet dobrze rozpisane dialogi nie ratują
sytuacji - a szkoda.
W całej recenzji do tej pory nie wspomniałem o świecie
przedstawionym - a jest to dystopia w której dzieci modyfikuje się
genetycznie. Nie wspomniałem o słońcu - które rzekomo jest na
tyle ważne żeby pojawić się w tytule. Nie opisałem postaci
drugoplanowych. Ba, książka zawiera w sobie nawet pewne,
niewielkie, elementy filozoficzne które pominąłem.
Zrobiłem tak dlatego, że stanowią one tylko dekorację. Cała
książka, choć krótka, to właściwie wymówka żeby podzielić
się z czytelnikiem tą drugą warstwą powieści.
Dlatego nie ma sensu rozpisywać się nad tymi wszystkimi rzeczami -
bo w perspektywie całej książki są one zupełnie bez znaczenia.
Co jednocześnie jest smutne, bo czyni książkę słabszą jako
powieść, ale też pozytywne, bo nie rozwadnia niepotrzebnie jej
treści i przekazu.