sobota, 9 stycznia 2021

Rozczarowanie 2021

Pierrwsze tysiąclecie powoli dobiega końca, nadciąga czas wieków ciemnych. Anglia pogrąża się w chaosie. Najazdy wikingów, Normanów i Walijczyków pustoszą kraj, sieją terror i zniszczenie. W tych trudnych czasach, ogarniętych przez wielką historię próbują odnaleźć się zwykli ludzie. Piękna normandzka księżniczka, która ucieka przed własną rodziną. Młody szkutnik, który traci wszystko, by szukać nowej nadziei. I ambitny mnich, któremu marzy się o stworzeniu nowego centrum nauki. Ich losy splotą się na przestrzeni kilku lat, a połączy ich wspólna walka, ideały oraz wspólni wrogowie.requel najpopularniejszej powieści Kena Folletta, sprzedanej w ponad 27 milionach egzemplarzy na całym świecie. Równo 30 lat po publikacji "Filarów Ziemi" pisarz ponownie zaprasza czytelników do pełnego namiętności i pragnień miasteczka Kingsbridge! U świtu nowej ery w dziejach Anglii bohaterowie będą walczyć o to, co jest istotą wolności – o prawo, które nie służy tylko rządzącym. "I nazwał Bóg światłość dniem, a ciemność nazwał nocą. I tak upłynął wieczór i poranek – dzień pierwszy". Jest rok 977 naszej ery.. By jednak mogła zrodzić się potęga, potrzebny jest fundament silniejszy niż zawieruchy historii – sprawiedliwe prawo, które da gwarancję wolności. O wolność jednak zawsze trzeba walczyć – i właśnie o tej walce, być może najważniejszej ze wszystkich, będzie opowiadać najnowsza powieść Folletta. Autor opisuje kształtowanie się nowej państwowości, która służyła nie tylko rządzącym plemiennym wodzom. Ta powieść kończy się tam, gdzie zaczynają się… Filary Ziemi. Wszystkiego za dużo. Bohaterów wątków. Nie mogę pozbyć się wrazenia, że to już bylo.Gruba i przegadana.Do tego koszmarnie maly dru nie nadaje się na ciemne popoludnia i wieczory.

środa, 6 stycznia 2021

Ksawery

O tym jak jeden list jest w stanie zmienić wszystko. Patrząc z dystansu na Małgorzatę widzimy idealny obraz żony i matki. Wiedzie wspaniałe życie u boku męża-lekarza. Ma piękny dom i trójkę zdolnych, ambitnych dzieci. Realizuje się jako pisarka. Jest otoczona miłością, a wszystkie jej potrzeby są zaspokojone. Jeśli się jednak przyjrzeć bliżej obnaża się wyjątkowo brzydki obraz. W przeszłości Małgosia popełniła błąd. Zakochała się. Zaręczona, na miesiąc przed ślubem wpada po uszy w tarapaty. Rafał był jej pisany od przedszkola. Najpierw jako para przyjaciół, a później zakochanych wypełnili idealny obrazek, jaki namalowali sobie ich rodzice. Ksawery za to wtargnął niespodziewanie i równie niespodziewanie zniknął. A konsekwencje tej krótkiej znajomości Małgosią będzie ponosiła przez całe życie. Bohaterka szybko orientuje się, że jej rola w małżeństwie z Rafałem sprowadza się do wychowania dzieci i prowadzenia perfekcyjnego domu. Pokornie pochyla głowę, rezygnuje ze swoich ambicji. Maltretuje się przeszłością. Na takim samobiczowaniu mijają jej lata. Służy rodzinie, służy mężowi, pozwala się upokarzać niezliczoną ilość razy. Z mizernym efektem stara się zdobyć uznanie pisaniem poczytnych powieści. Do momentu aż otrzymuje list od jednego z fanów. Klasyczny, papierowy. Pozornie zwyczajna rozmowa wywraca jej wartości do góry nogami. Odpala proces, który potrwa, ale przyniesie nieodwracalne zmiany. Książka jest jedną wielką grą pozorów, która zupełnie mną zawładnęła. Przeczytałam ponad 450 stron w dwa dni, nie będąc w stanie wytrzymać niewiedzy „co dalej ANNA KARPIŃSKA POSTSCRIPTUM

poniedziałek, 30 listopada 2020

List

Poznajemy losy Małgorzaty oraz jej najbliższych. Druga część jest kontynuacją tej ciepłej i pełnej zawirowań historii. Do tej pory nie czytałam żadnej książki pani Anny Karpińskiej i bardzo żałuję, ponieważ autorka jest mistrzem przekazywania emocji i wnika w najgłębsze zakamarki czytelnika. Małgorzata to matka i żona, dla której rodzina jest najważniejsza. Do tej pory pełna wyrozumiałości, wybaczała mężowi liczne zdrady, ale przymykała na nie oko, ponieważ wie, że nie zawsze była wobec niego w porządku. Od lat skrywa tajemnicę, która nie daje jej spokoju. W pierwszej części poznajemy historię jej wielkiej miłości, która zostaje zerwana z dnia na dzień bez żadnego słowa wyjaśnienia. W drugiej części dowiadujemy się, że przyczyna była bardzo smutna w skutkach. Małgorzata spotyka się z nadawcą listów, które dostaje od pewnego czasu. Jest w szoku gdy dowiaduje się kto nim jest. Małgorzata mimo problemów osobistych cały czas stara się wspierać najbliższych. Jej przyjaciółka Iga ma raka piersi, a jej siostra odeszła od męża, bo pokochała jego syna i spodziewa się bliźniaków. Czy Małgorzata zazna jeszcze spokoju i odnajdzie prawdziwe szczęście? Podziwiam Gosię, że tyle czasu wytrzymała w małżeństwie. Rafał to manipulator, który dba tylko o siebie, a żona jest mu potrzebna do prania, sprzątania, gotowania i wychowywania dzieci. Jest zły kiedy dowiaduje się, że żona chce podjąć pracę, bo w tedy będzie miała mniej czasu na sprawy domowe, a to że jego ciągle nie ma w domu, bo rozwija karierę medyczną jest jak najbardziej w porządku. Podczas rozwodu pokazuje jeszcze bardziej podłą stronę swojego charakteru. Zrobi wszystko, żeby pogrążyć żonę, posunie się nawet do przekupstwa najmłodszej córki. To co przytrafiło się Małgorzacie może spotkać każdego z nas. Uwielbiam takie historie z życia wzięte. A Karpinska

niedziela, 11 października 2020

Rosja codzienna

Nikomu nie jesteśmy potrzebni” – takie słowa, w tej czy podobnej formie, wielokrotnie padają z ust bohaterów książki Jeleny Kostiuczenko. Weterani Wielkiej Wojny Ojczyźnianej, górnicy, prostytutki, narkomani, bezdomni lokatorzy, migranci ekonomiczni, rodziny poległych, ofiary Biesłanu... To Rosjanie, o których Kreml nie chce wiedzieć, bo nie pasują do propagowanego obrazka pozłacanego imperium.

Poprzez historie pozostawionych samym sobie ofiar politycznych rozgrywek czy bezlitosnego systemu Kostiuczenko pokazuje prawdziwą rosyjską „czernuchę” – ciemne strony życia, naznaczone przemocą, bezprawiem i wykluczeniem, z którymi mierzą się obywatele kraju oligarchów i byłych agentów.


Wzrusza i najlepiej oddaje imperialną mentalność Rosjan tekst o ostatnich żyjących adresatach corocznych przemówień prezydenta, najwyższych urzędników i wszechobecnych pozdrowień „

Zwycięzców nad faszyzmem traktuje się jak symbole, weterani pełnią funkcję rozmytego tła. Nie mają dla Kremla i współczesnych Rosjan osobowości ani twarzy, przez 364 dni w roku żyją w zapomnieniu, nierzadko z trudem wiążą koniec z końcem. Tylko 9 maja, w Dniu Zwycięstwa, „schodzą” z przygotowanej przez władze metaforycznej półki „patriotycznych symboli” i na moment przypominają o swoim istnieniu.

Ten tekst jest szczególnie ważny i aktualny, bo odziera ze złudzeń i obnaża hipokryzję władzy, opierającej swoją wielkoruską narrację na marmurowych pomnikach, za nic mając zwykłych, szarych ludzi. A ci tak są nauczeni szacunku do władzy i ojczyzny, że nawet zrozumiałe łzy, ocierane ukradkiem ze wstydem, i poczucie krzywdy jawią im się jako niewłaściwe, „nie na miejscu”.

udaje się ubrać w słowa to, co wydaje się niewyrażalne. Ze szczególną empatią podchodzi do osób, które często nie zdają sobie sprawy, że na nią zasługują. To szczególnie wyraźne w reportażu „Życie w gnieździe”. Dziennikarka relacjonuje spędzone „dwadzieścia cztery godziny z tymi, którzy jutro umrą”, czyli narkomanami. Nie da się ich nazwać „użytkownikami substancji”, „krokodyla” – tzw. narkotyku biednych, który zebrał krwawe żniwo wśród byłych heroinistów w pierwszych latach minionego dziesięciolecia, doprowadzając dosłownie do rozkładu ich ciał, a w konsekwencji do bolesnej śmierci. Autorka jako jedna z nielicznych jest ciekawa nie samego uzależnienia, efektu zażywania śmiertelnej, przygotowywanej na domowych palnikach „zupy”, ale uczuć i myśli osób, którym nikt w Rosji nie chce pomóc.

Kostiuczenko nie ocenia bohaterów, ale potrafi oceniać czytelników, uderzając w czułe punkty: „Za tydzień jedno z nich umrze: w nocy, we śnie zatrzyma się serce. Drugie wbrew wszystkiemu spróbuje pójść na detoks i się uratować. A imiona ich nie są istotne, bo wam tak naprawdę jest przecież wszystko jedno”


Wszystkie teksty Kostiuczenko od początku były kierowane do Rosjan, którzy swój kraj i jego rzeczywistość bardzo dobrze znają. „Przyszło nam tu żyć” to książka o największych niezagojonych i ociekających ropą rosyjskich ranach. Autorka w wywiadach często podkreśla, że tekst może uznać za dobry tylko wtedy, kiedy „rwie jej duszę” – zbiór „Przyszło nam tu żyć” robi to wielokrotnie.

Jelena Kostiuczenko, Przyszło nam tu żyć. Reportaże z Rosji,


sobota, 12 września 2020

Lekarze

To niezwykła opowieść o najbardziej spektakularnych akcjach ratunkowych, górskich tragediach, których uniknięto tylko dzięki poświęceniu lekarzy. To także historia tajemnic ludzkiego organizmu na wysokościach, wystawionego na ekstremalne warunki „strefy śmierci” oraz barwna panorama niepowtarzalnych „lekarskich typów”, ludzi, którzy jeśli trzeba potrafią zrobić operację na własnym ciele. Albo ryzykować własne życie, by ratować innych. Książka ukaże się 26 lutego, nakładem Wydawnictwa Agora. Autorzy książki przybliżają rolę lekarzy, opisują najbardziej dramatyczne wypadki w historii polskiego himalaizmu, ale też codzienność w bazie, często zabawną. Rozmawiają ze wspinaczami i z samymi lekarzami, prezentują sylwetki kilku najintensywniej w górach działających. Sięgają do historii, by pokazać jak rozwijało się ratownictwo oraz medycyna górska. Piszą o tematach okołomedycznych, jak choćby tych związanych z częstymi na wysokości doznaniami poza ciałem (Out of Body Experience). Nie stronią od bolesnych opowieści, gdy na ratunek było już za późno. Z subtelnością opisują chwile, kiedy wspinacz i lekarz przegrywali ten najważniejszy pojedynek, bój o życie. “Lekarze w górach” to opowieść o granicach ludzkich możliwości, o człowieczeństwie, które przechodzi egzamin ponad chmurami. Historia ludzi, bez których nie byłoby wśród żywych wielu z dzisiejszych herosów wysokogórskiego wspinania. Lekarze wypraw himalajskich, to bohaterowie drugiego planu. Ale często też kluczowe postaci ekspedycji i to nie tylko wtedy, gdy w ścianie wydarza się wypadek. W złotych latach polskiego himalaizmu niewiele było wypraw bez udziału lekarza, Dziś zmienia się charakter wspinaczki i choć ratownictwo oraz medycyna górska zrobiły ogromny postęp, to coraz częściej, małe zespoły ekstremistów nie mają w składzie doktora, a co najwyżej mail i telefon do niego. Czy to dobrze? Warto sięgnąć po tę książkę, by próbować samemu odpowiedzieć na to pytanie. Czyta się jak kryminał

poniedziałek, 17 sierpnia 2020

KSIAZKA NA LATO

O tym jak jeden list jest w stanie zmienić wszystko. Patrząc z dystansu na Małgorzatę widzimy idealny obraz żony i matki. Wiedzie wspaniałe życie u boku męża-lekarza. Ma piękny dom i trójkę zdolnych, ambitnych dzieci. Realizuje się jako pisarka. Jest otoczona miłością, a wszystkie jej potrzeby są zaspokojone. Jeśli się jednak przyjrzeć bliżej obnaża się wyjątkowo brzydki obraz. W przeszłości Małgosia popełniła błąd. Zakochała się. Zaręczona, na miesiąc przed ślubem wpada po uszy w tarapaty. Rafał był jej pisany od przedszkola. Najpierw jako para przyjaciół, a później zakochanych wypełnili idealny obrazek, jaki namalowali sobie ich rodzice. Ksawery za to wtargnął niespodziewanie i równie niespodziewanie zniknął. A konsekwencje tej krótkiej znajomości Małgosią będzie ponosiła przez całe życie. Bohaterka szybko orientuje się, że jej rola w małżeństwie z Rafałem sprowadza się do wychowania dzieci i prowadzenia perfekcyjnego domu. Pokornie pochyla głowę, rezygnuje ze swoich ambicji. Maltretuje się przeszłością. Na takim samobiczowaniu mijają jej lata. Służy rodzinie, służy mężowi, pozwala się upokarzać niezliczoną ilość razy. Z mizernym efektem stara się zdobyć uznanie pisaniem poczytnych powieści. Do momentu aż otrzymuje list od jednego z fanów. Klasyczny, papierowy. Pozornie zwyczajna rozmowa wywraca jej wartości do góry nogami. Odpala proces, który potrwa, ale przyniesie nieodwracalne zmiany. Książka jest jedną wielką grą pozorów, która zupełnie mną zawładnęła. Przeczytałam ponad 450 stron w dwa dni, nie będąc w stanie wytrzymać niewiedzy „co dalej ANNA KARPIŃSKA LIST

środa, 5 sierpnia 2020

Z milosci


Bardzo ciekawe spojrzenie na losy kobiet w dzisiejszym Omanie. Dorastają one w zupełnie innej kulturze i co za tym idzie mają zupełnie inne oczekiwania od życia. Niektóre są szczęśliwe będąc druga czy trzecią żoną i współczują Europejkom, że wychodzą za mąż z miłości, bo "jak miłość się skończy, to zostaną z niczym". Mimo reform i coraz większego otwarcia na świat, aranżowane małżeństwa ciągle jednak mają się w Omanie dobrze. Trudno z naszej perspektywy jednoznacznie to oceniać.
jej książka o Omanie to świetna lektura, którą powinien przeczytać dosłownie każdy. Agata rozwiewa bowiem sporo mitów o życiu arabskich kobiet, z czułością i zrozumieniem opowiadając o żonach i matkach, które poznała w Omanie. Warto przeczytać, także po to, żeby nauczyć się patrzeć na świat bez uprzedzeń.