środa, 11 lutego 2026

Zmiany

 „Co cię nie zabije, to cię wzmocni” – to popularne powiedzenie autorstwa niemieckiego filozofa Friedricha Nietzschego pojawi się w książce kilka razy. Czy jest słuszne? Autorka „Wolty” dowodzi, że nie zawsze. Owszem czasem mamy do czynienia z czymś takim jak wzrost potraumatyczny, kiedy pokonanie kryzysów prowadzi do rozwoju i daje poczucie siły. Czasem jednak kryzysy są tak trudne do pokonania, a problemy zbyt ciężkie do udźwignięcia, że pojawia się trauma lub depresja, z którą trudno sobie poradzić. Kryzys jednego wzmocni, drugiego osłabi. Nie każdy z niego wyjdzie.

Nowa książka uznanej reportażystki i dziennikarki Joanny Gierak-Onoszko „Wolta. Opowieść o kobietach w zmianie” to historia sześciu kobiet zmagających się z życiem. Ich problemy są uniwersalne, mogą dotknąć każdego z nas. Autorka w bardzo czuły i uważny sposób przedstawia nam sylwetki Natalii, Doroty, Korneli, Oli, Kasi i Agaty. W większości to znane osoby, przytoczone w książce z imienia i nazwiska (tylko jedna jest anonimowa). Można sobie w internecie sprawdzić ich historie, wyszukać zdjęcia, zajrzeć na social media. O jakich problemach i zmianach w życiu (woltach) opowiadają? O narodzinach i wychowywaniu chorego dziecka, o zmaganiu się z nowotworem, o przeprowadzkach, o radykalnej zmianie zawodu, o menopauzie, o rozpadzie związku. Każda z takich sytuacji powoduje wielką zmianę w życiu i może prowadzić do kryzysu. Jak się nie dać? Bohaterki reportażu opowiadają, jak sobie poradziły. Ich wypowiedzi autorka zestawiła z opiniami psycholożek, lekarek, socjolożek. Wszystkie zaproszone do rozmowy ekspertki to kobiety.

Oceniłam „Woltę” wysoko . Dlaczego? Bo to ciekawy, bardzo emocjonalny reportaż będący jednocześnie optymistycznym, pełnym nadziei poradnikiem. Autorka i jej rozmówczynie dowodzą, że po kryzysie i radykalnej zmianie też da się żyć. Czasem trzeba swoje życie odbudować, a czasem zbudować na nowo, akceptując rzeczywistość. W książce będzie o filozofii stoickiej i o egzystencjalizmie. Będzie o startowaniu w triathlonie i o macierzyństwie. Znajdziecie tu też cenne spostrzeżenia na temat wychowywania dziewczynek i mierzenia się ze śmiercią. Przeczytacie też o tym, jak trudne jest hodowanie alpak i jak ciekawa i zdrowa jest dieta makrobiotyczna.

Co mnie urzekło? Bezpośredniość. Szczerość. Otwartość. Bohaterki reportażu odważnie zwierzają się ze swoich problemów. Odkrywają przed nami swoje myśli i emocje. Choć nie znałam wcześniej żadnej z nich, czytając, poczułam siostrzaną bliskość. Wiele zawartych tu myśli i spostrzeżeń, także tych wypowiadanych przez ekspertki, to także moje myśli. W doświadczeniach Natalii, Kasi, Oli, Agaty odnajduję siebie. Jak radzić sobie w kryzysie? Nie ma na to jednej odpowiedzi. Każdy człowiek ma swoją opowieść i swoje sposoby i zasoby, które warto wypracowywać od najmłodszych lat. I tu dygresja. Autorka zwraca uwagę na współczesne wychowywanie dzieci. Rodzice bardzo o nie dbają, usuwają im z drogi każdą trudność, często, zanim ona się jeszcze pojawi. To jest bardzo złe. Nie uczymy w ten sposób dzieci radzenia sobie w kryzysie. Gdy dziecko się potknie, zmierzy z jakąś trudnością i sobie poradzi, nauczy się, że potrafi. Zdobywa w ten sposób moc i zaufanie do siebie samego.

Kryzysy są w życiu nieuniknione. Życie to ciągła zmiana. Nie zawsze możemy się na wszystko przygotować, ale gdy trudne chwile się pojawią, możemy tak jak bohaterki tego reportażu, szukać ratunku. Książka pokazuje sylwetki silnych, odważnych, twórczych i aktywnych kobiet. Też możemy takie być! W kryzysie potrzebujemy nadziei i przykładu innych. Ta książka może to wszystko dać.